Ankieta: W jakim języku powinien Martin publikować swoje twory?
Ankieta jest zamknięta.
Po polsku. Polski ma priorytet. Bo szkoda nie wyrzystywać tego potencjału co już jest.
0%
0 0%
Po polsku, ale dodawać coraz więcej in English. Żaden język nie ma priorytetu.
36.36%
4 36.36%
In English głównie i dużo rozmaitości. Siać wszędzie, bo nigdy nie wiadomo co wyrośnie.
54.55%
6 54.55%
English i tylko pod God Ain't Idiot. Tylko to, co się wiąże z tematyką. Żeby nie rozpraszać sił.
9.09%
1 9.09%
Razem 11 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Quo vadis, Martin?
#26
Ok. Dzięki za odpowiedzi.
Nie chcę specjalnie polemizować bo epopeje tu wyjdą, nie do ogarnięcia, ale spodobało mi się porównanie fapowania do obgryzania paznokci, albo robienia kupy. No, faktycznie luzackie podejście.
To pewnie o tym mówił Paweł Tymoteuszowi, jak go przestrzegał przed młodzieńczymi pożądliwościami i namawiał do powściągliwości
A może przestrzegał go, żeby za bardzo nie pożądał samochodów, albo nowiutkich rydwanów, za którymi Rzymianin płakał jak sprzedawał, bo to też młodzieńcza pożądliwość.Wink
A poruszam ten temat, abyś się dookreślił bo w przeciwieństwie do obgryzania paznokci, drapania się w tyłek, robienia kupy czy siku, fapowanie ma związek z pożądliwością, a pożądliwość, to niedobra rzecz dla chrześcijanina i dobrze jest panować nad swoim ciałem i mózgiem. A Biblia o tym nie wspomina bo dla Żydów było to oczywistością, że fapowanie nie jest "wydalaniem" i dobre nie jest i tak zdaje się uważają do dziś. Czystą fizjologią natomiast są polucje bo Bóg tak to zaprojektował, że kto ma za dużo, to mu się zmniejszy, samoczynnie.
A moim zdaniem nie wolno trywializować takich tematów i trzeba nazywać rzeczy po imieniu, bo jak się mówi młodym ludziom, że mogą sobie używać, ale z umiarem oczywiście i Bogu to wcale nie przeszkadza, to czemu mają się z umiarem, rekreacyjnie i bez zobowiązań nie bzykać? Tak tylko, rekreacyjnie. Ze dwie osoby są do tego potrzebne? Oj tam, nie histeryzuj, to przecież tylko dla rozładowania napięcia, bez miłości i zobowiązań przecież. To jak sport...
  A dzięki takiemu luzackiemu podejściu już ktoś na Odwyku doszedł sobie do wniosku, że Jezus, jakby miał dostęp do trawy to chętnie by jarał z apostołami bo to przecież ludzkie i nic wielkiego nie znaczy i Bogu na pewno się podoba, po coś przecież Bóg maryśkę stworzył i generalnie trawa szczęście przynosi bo przecież likwiduje napięciaWink I na Odwyku przeczytałem apel" Jezus paliłby marihuanę". Czy to dobre wnioski po słuchaniu Odwyku?

Wiemy dobrze do czego prowadzi pożądliwość, nawet na przykładzie przytoczonego przez Ciebie Dawida, a uleganie swoim popędom, a nie wydalaniu, jak to nazywasz, to pierwszy kroczek. Zdaje się być niewinny, ale moim zdaniem jest milowy. Bo utwierdza w nas przekonanie, że to nic takiego, bo przecież Bóg nie ma nic przeciwko....
Seksualność nie jest zła i w tym się z Tobą zgadzam. Dostaliśmy ją od Boga, ale dostaliśmy ją od Boga, aby z niej korzystać zgodnie z przeznaczeniem. Tak myślę.

Ale spoko, nie będę ciągnął tematu bo Twoje stanowisko  już znam i dzięki za odpowiedź

Cytat:Jezus denerwował się na Faryzeuszy nie za to czy przestrzegali prawa czy nie. I właśnie w tym fragmencie, który cytowałeś to widać: Faryzeusze powiedzieli, że prawo zezwala na rozwód. Gdyby Jezus brał prawo jako odnośnik do swoich ocen co dobre a co złe, to musiałby się z nimi zgodzić. Powiedziałby: skoro prawo tak mówi, to tak róbcie.
Ale nic takiego nie powiedział. Ani też nie zarzucał im, że nie trzymają się prawa, bo przecież się trzymali. On brał za podstawę ocen podstępowania coś innego niż prawo. Odwołał się w swoim rozumowaniu nie do przepisów przecież, nie do nakazów ani zakazów, ale do faktów wynikających z historii i ich konsekwencji.

Tak, odwołał się do tego co ustalił Bóg i wyraźnie podkreślił, że tylko ze względu na słabość ludzi, ludzie dostali bonus na list rozwodowy. W planie Boga listu rozwodowego nie było. Tak ja czytam to co czytam, ale ok, końcowe wnioski o "łączeniu i dzieleniu"mam podobne, to przecież sprzeczał się nie będęWink
To prawda, że zawsze są różne okoliczności i różne komplikacje, różnych spraw męsko-damskich, ale ja generalnie dumam sobie o życiu chrześcijanina, a to życie moim zdaniem zobowiązuje i lepiej, jak mówisz nie rozdzielać.

A z tym się bardzo zgadzam:

Cytat:Dotąd miał to robić, bo był posłuszny prawu, a teraz ma to robić, bo to słuszne. Tak się pisze do ludzi, którzy mają wolność od prawa i którzy ponoszą sami odpowiedzialność za swoje decyzje. Tak się pisze do ludzi, którzy nie potrzebują prawa.

Dokładnie tak, bo jak obiecał Bóg, prawo mają wypisane w sercu i tego prawa nie chcą i starają się nie łamać, choć czasami padają na twarz bo każdy ma chwile słabości.
 Dlatego mnie ciągle mocno i niezmiennie dziwi, jak chrześcijanie mają totalnie różne podejście do tych samych spraw.
Albo Bóg coś w sercu nie tak wymalował, albo..., albo sam nie wiem
Gdyby w Prawie chodziło tylko o miłość między ludźmi to Bóg nie kazałby zabijać homoseksualistów bo co oni komu winni? Do hetero się nie dobierają więc o co kaman? Przecież krzywdy nikomu nie robią. A jednak kazał karać śmiercią. Kpł 20:13
Bóg kazał mordować całe narody z kobietami i dziećmi bo była:
"splugawioną obrzydliwościami ludów tej ziemi, którymi napełnili ją od krańca do krańca w swojej nieczystości”
Bóg chciał wyniszczyć wszystkich Izraelitów pod górą Synaj tylko za to, że ulali sobie cielca, który zresztą miał przedstawiać tego Boga czy bogów, którzy ich wyprowadził/dzili z ziemi egipskiej. Chciał oszczędzić tylko Mojżesza. Oni sobie robili krzywdę? Przecież tylko chcieli uczcić swojego Boga. Ks. Wyjścia 32:10

Tak więc moim zdaniem nie tylko o miłość między ludźmi tu chodzi, jak stwierdzasz w odcinku o Samarytaninie bo jednak pierwsze i najważniejsze przykazanie dotyczy miłości do Boga i chyba dobrze jest sobie tę miłość zdefiniować. Bóg nienawidzi grzechu i moim zdaniem dobrze jest wiedzieć co jest grzechem w oczach Boga, a co nie jest. Żeby później nie było rozczarowań z cyklu "nie wiedziałem"
Ja wychodzę z założenia, że skoro coś się Bogu nie podobało w ST to po zmartwychwstaniu Jezusa zdania nie zmienił i dalej Mu się to nie podoba. Każdy grzech, nawet najgorszy, mamy wybaczony z łaski przed nowonarodzeniem, ale jak już jestem chrześcijaninem to mam nie kalać ofiary Jezusa grzechami bo to niedobra, a nawet bardzo zła rzecz i o tym zdają się mówić listy w NT.

No, chyba, że Bóg ST i NT to jednak inny Bóg, ale moim zdaniem ciągle ten sam i co sam ciągle podkreślasz, Twoim zdaniem też ten sam

Owocnej pracy
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-02, 04:54 PM
RE: Quo vadis, Martin? - gronostaj - 2017-02-03, 05:02 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-03, 06:27 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Zabor - 2017-02-03, 06:31 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Sylwek - 2017-02-03, 09:58 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-04, 11:57 AM
RE: Quo vadis, Martin? - Lukszmar - 2017-02-04, 07:39 PM
RE: Quo vadis, Martin? - KarolinaH - 2017-02-05, 11:34 AM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-05, 12:56 PM
RE: Quo vadis, Martin? - introvertyk - 2017-02-05, 06:40 PM
RE: Quo vadis, Martin? - mci - 2017-02-06, 09:33 AM
RE: Quo vadis, Martin? - Gerald - 2017-02-07, 03:30 AM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-09, 02:23 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Gerald - 2017-02-10, 02:16 AM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-10, 01:08 PM
RE: Quo vadis, Martin? - mieskot - 2017-02-07, 11:03 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Przemeks - 2017-02-08, 06:23 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-09, 02:36 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Gerald - 2017-02-16, 11:04 AM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-16, 11:43 AM
RE: Quo vadis, Martin? - Martin - 2017-02-17, 01:14 PM
RE: Quo vadis, Martin? - Gerald - 2017-02-17, 03:43 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości