Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy warto rozmawiać ze zwolennikami Teologii Sukcesu.
#1
Jeśli ten wątek pasuje do czegoś wcześniejszego, proszę Adminów o "przeniesienie" wątku. Z góry dziękuję  Smile  Heart

Chciałam napisać o Teologii Sukcesu, ale od trochę innej strony niż zrobił to Gerald w bardzo dobrym tekście w dziale: Odwyk. Mianowicie chciałam Was zapytać jako młodych ludzi, bo wiem, że tutaj ich dużo, dlaczego waszym zdaniem Wasi rówieśnicy na to lecą? Przecież chęć pięknego i bogatego życia nie może być jedynym wytłumaczeniem? Ktoś powie, o co mi chodzi z młodymi, przecież starsi też to robią. Zaraz zrozumiecie do czego zmierzam. Ale najpierw dodam kilka rzeczy. Jestem osobą, która wierzy, że Pan Bóg współdziała z wierzącymi ku ich dobru. I wierzę, że może pobłogosławić kogoś w rzeczach materialnych. Nie mam nic do tego, że ktoś chce być Bogaty. Liczy się kim jest jako człowiek.  Ale nie mogę darować tej ideologii dwóch poglądów najbardziej: Pierwsze I najważniejsze, że Oni poniżają lub zupełnie pomijają Osobę P. Boga. Mimo, że pozornie modlą się. Drugie: krzywdzą ludzi i przyczyniają się do tego, że ktoś może utracić wiarę nie tylko w Boga, ale także w Człowieka. Obiecują uzdrowienie w zamian za całkowite posłuszeństwo, ale nie Bogu tylko im. Jak nie jesteś uzdrowiony, to jest Twoja wina, to jest perfidne o tym, mówił też Martin... Ale dla mnie to jak objadanie wdów i sierot. A wiecie dlaczego? Bo pół biedy jak ktoś sam lata przez cały rok po uzdrowicielach, chociaż to bez sensu. Ale matki w akcie desperacji ciągną do takich księży i pastorów swoje dzieci. Kto może bardziej wierzyć, w swoje uzdrowienie, jak nie młoda pełna marzeń osoba? Widziałam smutek na twarzy pewnej dziewczyny, po takich modłach...

W moim mieście średnio co miesiąc chyba jest taki cyrk. Jeszcze zamknięty, jeszcze za opłatą... Jak ktoś chce niech chodzi, niech płaci, ja dziękuję.  2P 2:1 ubg "Byli też fałszywi prorocy wśród ludu, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy potajemnie wprowadzą herezje zatracenia, wypierając się Pana, który ich odkupił, i sprowadzą na siebie rychłą zgubę."
I teraz zmierzam do sedna.
Uzmysłowiłam sobie niedawno, że wśród Waszych pokoleń, jest część ludzi, którzy mają tylko takie wyobrażenie o Bogu i nie ważne do jakiej należą czy nie, instytucji religijnej.

Mk 13:22 ubg "Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić znaki i cuda, aby zwieść, o ile można, nawet wybranych."

W połowie lat 90 ub. wieku miałam możność czytać pewien magazyn katolickiej Odnowy w Duchu Św. I za tamtych czasów, nikomu nie zabraniano wierzyć w Cuda. Ale ostrzegano przed rozmaitym oszołomstwem, udawanymi językami niby Darem. Oczywiście nawiedzeni i wtedy byli, bo zawsze są, ale co by nie mówić o KK... Wtedy rozsądni ludzie też mieli jakiś głos. A teraz Kościół bierze wszystko jak leci, nawet rzeczy krytykowane przez protestantów i robi imprezę "Jezus na Stadionie". Nie wiem, czy wszyscy, ale niektórzy podobno dostają po kilka tysięcy złotych, za jedną imprezę w hali, lub w kościele. Teraz od jakiegoś czasu nową gwiazdą katolicyzmu jest nie jaki Marcin Zieliński i wiecie co, On naprawdę  kocha Boga, jest przekonany, że ma dary, że uzdrawia ludzi. Może przez to pociągnąć za sobą innych. Nie chcę mu tego odbierać, bo ponoć niektóre Cuda są udokumentowane. Wiem, że ludzie czytający to Forum, jeżdżą w różne miejsca i w związku tym chciałam Was zapytać, czy udało Wam się spotkać, kogoś, kto był zafascynowany tą ideą, bo np. przeczytał, jakąś książkę o Bogu i biznesie, a  po rozmowie z Wami zmienił zdanie? Pytam, bo chcę wiedzieć, czy jest jeszcze nadzieja, że nie pójdzie za tym większość, szczególnie młodych? Czy Waszym zdaniem warto próbować to zmieniać?
Odpowiedz
#2
(2017-07-02, 02:47 PM)joann071 napisał(a): Ale i tak źle czyni,  skąd ma to wiedzieć, skoro starsi od niego co pamiętają inne czasy robią to samo! Pewnie ten Marcin coś przeczytał z Tysiąclatki, ale już mógł być zasugerowany przez coś, przez kogoś, o jakiej wielkiej obfitości mówi Bóg.

Czyli co złego robi? Trochę chaotycznie napisałaś i się połapać nie mogę...
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz
#3
Może chodzi o przeciwstawność np. do Eugeni Poliszczuk?
http://www.chrystusowy.pl/i49,Cud-Bozy-na-Ukrainie,Eugenia-Poliszczuk.html
Odpowiedz
#4
(2017-07-02, 09:01 PM)Młodszy brat Szefa napisał(a):
(2017-07-02, 02:47 PM)joann071 napisał(a): Ale i tak źle czyni,  skąd ma to wiedzieć, skoro starsi od niego co pamiętają inne czasy robią to samo! Pewnie ten Marcin coś przeczytał z Tysiąclatki, ale już mógł być zasugerowany przez coś, przez kogoś, o jakiej wielkiej obfitości mówi Bóg.

Czyli co złego robi? Trochę chaotycznie napisałaś i się połapać nie mogę...

Pisanie tak fizycznie jest dla mnie czasem trudne, ale poprawię tekst.  Ogólnie chodzi o to,  że ta teologia jest zła i kiedyś kościoły przed nią ostrzegały. A teraz wszyscy zbyt  łatwo  w to wchodzą i jak czytają Biblię, patrzą na nią przez okulary totalnego Sukcesu,   o którym  w Słowie Bozym nic nie ma. 

(2017-07-02, 09:53 PM)pitupitu napisał(a): Może chodzi o przeciwstawność np. do Eugeni Poliszczuk?
http://www.chrystusowy.pl/i49,Cud-Bozy-na-Ukrainie,Eugenia-Poliszczuk.html

Nie mam możliwości teraz dokładniej przeczytać tego artykułu. Ale zawsze  należy do takich cudów podchodzić z rozwagą.  Nawet  jeżeli ktoś zapewnia, źe nasz uzdrowiciel / ka to pewnik. Ale dziękuję  za linka. Pitu Pitu Smile 
Odpowiedz
#5
Zgadzam się, joann071
Odpowiedz
#6
(2017-07-02, 10:11 PM)joann071 napisał(a):
(2017-07-02, 09:01 PM)Młodszy brat Szefa napisał(a):
(2017-07-02, 02:47 PM)joann071 napisał(a): Ale i tak źle czyni,  skąd ma to wiedzieć, skoro starsi od niego co pamiętają inne czasy robią to samo! Pewnie ten Marcin coś przeczytał z Tysiąclatki, ale już mógł być zasugerowany przez coś, przez kogoś, o jakiej wielkiej obfitości mówi Bóg.

Czyli co złego robi? Trochę chaotycznie napisałaś i się połapać nie mogę...

Pisanie tak fizycznie jest dla mnie czasem trudne, ale poprawię tekst.  Ogólnie chodzi o to,  że ta teologia jest zła i kiedyś kościoły przed nią ostrzegały. A teraz wszyscy zbyt  łatwo  w to wchodzą i jak czytają Biblię, patrzą na nią przez okulary totalnego Sukcesu,   o którym  w Słowie Bozym nic nie ma.
OK, to rozumiem. Ale co do tego ma Marcin Zieliński?
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz
#7
Czy warto rozmawiać ? Pewnie, zawsze warto.
Czy próbować to zmieniać?
Nic to nie da, raczej.
Nic to nie da, bo wszystko zależy od tego czego się szuka w chrześcijaństwie.
A perspektywa "chodzenia w mocy", " bycia wojownikiem, żniwiarzem, żołnierzem Jezusa", walka o ziemię z szatanem jest bardzo kusząca.
Nikt nie chce być robotnikiem, ale prawie każdy chce mieć "MOC"
Wyganiać demony, uzdrawiać chorych, węże do rąk brać, a zwłaszcza czynić nawet więcej niż Jezus uczynił, Jana 14.12
Tak to jest kuszące.
A chorzy ludzie, którzy szukają pomocy wszędzie, gdzie tylko mogą?
To też doskonale rozumiem, choć na moje szczęście, Bóg w tym aspekcie, póki co, mnie nie doświadcza.
Ale wielu jest doświadczanych i szukają pomocy skądkolwiek.
Tyle że ta pomoc zazwyczaj nie nadchodzi....
Bo jeśliby chcieć kierować się mocą i cudami to czemu odrzucać moc matki boskiej fatimskiej, medżiugorskiej, częstochowskiej, guadalupańskiej czy jakiej kto tam że chce....
Co za różnica?
Odpowiedz
#8
(2017-07-02, 09:01 PM)Młodszy brat Szefa napisał(a):
(2017-07-02, 02:47 PM)joann071 napisał(a): Ale i tak źle czyni,  skąd ma to wiedzieć, skoro starsi od niego co pamiętają inne czasy robią to samo! Pewnie ten Marcin coś przeczytał z Tysiąclatki, ale już mógł być zasugerowany przez coś, przez kogoś, o jakiej wielkiej obfitości mówi Bóg.

Czyli co złego robi? Trochę chaotycznie napisałaś i się połapać nie mogę...
Może je Jezusa żywcem i mimo mocy nie ma z tym problemu?
Myślisz, że Jezus nie ma z tym problemu, że Go nagminnie i notorycznie żrą?
Jak widać ja mam z tym duży problem w sensie z żarciem...Wink
Odpowiedz
#9
(2017-07-04, 05:04 AM)Gerald napisał(a): Czy warto rozmawiać ? Pewnie, zawsze warto.
Czy próbować to zmieniać?
Nic to nie da, raczej.
Nic to nie da, bo wszystko zależy od tego czego się szuka w chrześcijaństwie.
A perspektywa "chodzenia w mocy", " bycia wojownikiem, żniwiarzem, żołnierzem Jezusa", walka o ziemię z szatanem jest bardzo kusząca.
Nikt nie chce być robotnikiem, ale prawie każdy chce mieć "MOC"
Wyganiać demony, uzdrawiać chorych, węże do rąk brać, a zwłaszcza czynić nawet więcej niż Jezus uczynił, Jana 14.12
Tak to jest kuszące.
A chorzy ludzie, którzy szukają pomocy wszędzie, gdzie tylko mogą?
To też doskonale rozumiem, choć na moje szczęście, Bóg w tym aspekcie, póki co, mnie nie doświadcza.
Ale wielu jest doświadczanych i szukają pomocy skądkolwiek.
Tyle że ta pomoc zazwyczaj nie nadchodzi....
Bo jeśliby chcieć kierować się mocą i cudami to czemu odrzucać moc matki boskiej fatimskiej, medżiugorskiej, częstochowskiej, guadalupańskiej czy jakiej kto tam że chce....
Co za różnica?

Cześć Gerald! Jest różnica... w takim sensie, że jak ktoś wierzy w uzdrawiania itp. A nie jest katolikiem, to pod tymi Matkami Boskimi, też widzi Moc tyle, że Szatana. A uznając Moce... wierzący  w większości przyjmują, że Szatan też uzdrawia, by zwieść ludzi. 
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości