Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Anioły i demony, diabły i szatany
#11
Cytat:gronostaj
Podobnie to widzę. Jeśli nie pójdziesz za Jezusem, to tak, jakbyś już umarł. Nie ważne, czy zostało Ci 10 lat, czy jeden dzień - umrzesz w grzechach, nie jesteś w stanie ich zmyć. Ale może został Ci właśnie jeden dzień, więc nawróć się już dziś.

Otóż to, się zgadzamyWink

Cytat:gronostaj
Myślę, że zakazane rzeczy były złe, bo były szkodliwe dla tego kto je robił, kogoś innego albo całej społeczności. Warunki trochę się zmieniły od tego czasu i teraz np. jedzenie wieprzowiny nie jest złe, bo jest dobrze przebadana i nie sprzyja chorowaniu. Kupa rzeczy jest zła nadal, na przykład dekalog ciągle jest aktualny. 

Tak, prawda, tyle, że nie mówię o dekalogu, Bóg dał oddzielne Prawo Żydom, a cała reszta ludzkości miała zachowywać jedynie tzw Prawo Noego i to prawo dotyczyło wszystkich ludzi, a Prawo żydowskie dotyczyło tylko Żydów.

Cytat:gronostaj
Inna sprawa, że chrześcijanin nie musi przestrzegać żadnych przykazań. Mógłby grzeszyć do woli, bo Jezus wszystkie jego grzechy spłacił. Rzecz w tym, że jeśli chrześcijanin rozumie Jego ofiarę i kocha Boga, to choć może grzeszyć - nie będzie. Na tym polega zbawienie przez łaskę. Możesz grzeszyć, ale Bóg przemienia też Twoje serce i nie chcesz już tego robić. Idziesz za Bogiem nie ze względu na groźbę kary, ale z miłości do niego.

Otóż to, kwintesencjaWink
Odpowiedz
#12
Anioły to dość dziwne słowo. W Biblii Hebrajskiej mamy kilka słów tłumaczonych jako anioły. Jedno z nich to "malach" które oznacza dosłownie 'posłaniec' i z tekstu wynika, że taki jegomość nie miał skrzydeł, nie latał i raczej nie dało się go odróżnić od zwykłego człowieka. Właściwie to możnaby się upierać, że to byli zwykli ludzie których po prostu Bóg wykożystywał do swoich celów.
Mamy też słowo 'Cheruwim' które nie wiem jak tłumaczyć ale oznacza ono właśnie skrzydlatego człowieka i takimi rzeźbami była ozdobiona Arka Przymierza.
Mowa jest też o całych armiach aniołów i stróktórze dowodzenia. Mamy aniołów odpowiedzialnych za różne dziedziny. Zbiorczo wszyscy aniołowie nazywani są 'Elohim' zarówno ci przypominający ludzi jak i tacy co są niematerialni i brali udział np. w nadaniu tory (o czym mówi midrasz, ale potwierdza to też Paweł w NT) a także np. sędziowie, czyli w sumie wszystko co reprezentuje władzę i moc Boga.
Wg. judaizmu aniołowie to istoty pozbawione wolnej woli a więc takie jakby roboty. Są zaprogramowani do robienia konkretnych zadań. Szatan także jest zaprogramowany do "mokrej roboty". Najlepszym konkretnym wyjaśnieniem istoty aniołów jest wyjaśnienie takie, że aniołowie to "inteligencje" a konkretnie definicja i teligencji taka jak ją napisał Arystoteles (jedyny mądry grecki filozof Tongue ) czyli:
Cytat:Najwyższą doskonałość duszy, stąd w średniowiecznych łac. przekładach tekstów starożytnych odróżniano "rozum" (gr. logos, łac. ratio) od "inteligencji" (gr. nous, łac. intelligentia), definiując tę ostatnią jako "zdolność duszy do poznania (oglądu) Boga" najdoskonalszą formę życia lub substancje niematerialne, tzw. inteligencje, przybierające postać istot (ciał) niebieskich, mających naturę substancji duchowych, oddzielonych od materii (substantia separata), a także dusze sfer niebieskich, pełniące funkcję pierwszych poruszycieli.
Dokładnie taka jest definicja w filozofii żydowskiej i muzułmańskiej a za słowem inteligencja kryje się hebrajskie i arabskie słowo "אל" (al) oznaczające "moc". Słowem 'al' można określić każdą moc, żywioł, planetę, gwiazdę, słońce, siły przyrody itd. W formie osobowej jest to heb. "eloah'' i arab. "allah".

Demonów z kolei wg. judaizmu nie ma wcale a przekazy tradycyjne mówiące o nich to po prostu sposoby opisania zjawisk duchowych ludziom którzy nie mieli pojęcia o filozofii i nie znali języka filozofii. Zasada jest taka, że jak zabraniamy dziecku wkładać widelec do kontaktu, to nie tłumaczymy mu, że przepływ elektronów przez jego ciało spowoduje denaturyzacje białka w jego mózgu tylko zamiast tego mówimy, że tam jest prąd który kopie i robi "ała".
Współcześnie ruchy zajmujące się walką z demonami to szarlataneria która szerzy ciemnotę i wykożystuje ludzką niewiedzę. W XI wieku Majmonides zarzekał się, że nie ma żadnych demonów i do tego twierdził, że jeśli ludzie przestaną w nie wierzyć, to "ataki demoniczne" ustaną. I tak się właśnie stało. Dzisiaj ja dostrzegam to samo - tam gdzie ludzie w demony nie wierzą nie ma opętań a w takich np. kościołach charyzmatycznych to co drógi wierny ma "świadectwo" jak to demony rzucały nim po ścianach aż pastor ich nie wypędził itd.
Zresztą to co się dzieje w takich kościołach niczym się właściwie nie różni od chińskich wierzeń - większość czasu pochłania walka z demonami, wyrzucanie ich, itd. Mają tylko inne rytuały.
Żydzi wierzyli w demony tak jak wszyscy i są źródła które o takich sprawach mówią, ale nigdy nie było to częścią Tory, tylko zabobonami i przestaliśmy w XI -XII. Ostatnie przypadki takiej wiary to niepiśmienny chasydzi w Rosji. Tak więc - demonów niet!
Odpowiedz
#13
No to się zgadzam w tej kwestii z judaizmemWink
Gerald ty szatanie.... Cool
Odpowiedz
#14
(2016-02-21, 12:14 PM)gronostaj napisał(a): Inna sprawa, że chrześcijanin nie musi przestrzegać żadnych przykazań. Mógłby grzeszyć do woli, bo Jezus wszystkie jego grzechy spłacił. Rzecz w tym, że jeśli chrześcijanin rozumie Jego ofiarę i kocha Boga, to choć może grzeszyć - nie będzie. Na tym polega zbawienie przez łaskę. Możesz grzeszyć, ale Bóg przemienia też Twoje serce i nie chcesz już tego robić. Idziesz za Bogiem nie ze względu na groźbę kary, ale z miłości do niego.

Nie do końca tak jest. Można odnieść takie wrażenie czytając wybiórczo niektóre listy Pawła (te, w których polemizuje z judeochrześcijańskim legalizmem), ale to nie jest koniec nauczania apostolskiego na ten temat.

Jest chociażby fragment słynny z polemik katolicko-protestanckich...

Jakub (Jk 2:10-13) napisał(a):Choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno tylko przykazanie, ponosi winę za wszystkie. Ten bowiem, który powiedział: Nie cudzołóż!, powiedział także: Nie zabijaj! Jeżeli więc nie popełniasz cudzołóstwa, jednak dopuszczasz się zabójstwa, jesteś przestępcą wobec Prawa. Mówcie i czyńcie tak, jak ludzie, którzy będą sądzeni na podstawie Prawa wolności. Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia: miłosierdzie odnosi triumf nad sądem.

I dalej w tym samym rozdziale:

Jakub (Jk 2:20-26) napisał(a):Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i poczytano mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. Podobnie też nierządnica Rachab, która przyjęła wysłanników i inną drogą odprawiła ich, czy nie dostąpiła usprawiedliwienia za swoje uczynki? Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków.

To jest najmocniejszy fragment - ale jest mnóstwo tekstów o podobnej wymowie, szczególnie w ewangeliach synoptycznych i listach Jana, ale u Pawła też. Tutaj np. pisze do chrześcijan (!):

Paweł (Rz 6:15-19) napisał(a):Jaki stąd wniosek? Czy mamy dalej grzeszyć dlatego, że nie jesteśmy już poddani Prawu, lecz łasce? Żadną miarą!  Czyż nie wiecie, że jeśli oddajecie samych siebie jako niewolników pod posłuszeństwo, jesteście niewolnikami tego, komu dajecie posłuch: bądź [niewolnikami] grzechu, [co wiedzie] do śmierci, bądź posłuszeństwa, [co wiedzie] do sprawiedliwości? Dzięki jednak niech będą Bogu za to, że gdy byliście niewolnikami grzechu, daliście z serca posłuch nakazom tej nauki, której was oddano a uwolnieni od grzechu oddaliście się w niewolę sprawiedliwości. Ze względu na przyrodzoną waszą słabość posługuję się porównaniem wziętym z ludzkich stosunków: jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia.

Przykłady można mnożyć. W każdym razie wniosek jest jasny: dla apostołów zbawienie z wiary nie oznaczało możliwości grzeszenia. Chrześcijan ma obowiązek dbać o sprawiedliwość i starać się o uświęcenie, bo bez tego nie dojdzie do celu (Hbr 12:14). "Mógłby grzeszyć do woli, bo Jezus wszystkie jego grzechy spłacił" to nie są moim zdaniem słowa, pod którymi by się podpisał chrześcijanin w czasach apostolskich.

Luter by się z tobą mógł zgodzić - ale on reagował przeciwko skrajnie legalistycznym wypaczeniom ówczesnego katolicyzmu. Moim zdaniem miał w tej reakcji rację, ale możliwe, że poszedł trochę za daleko, zresztą był znany z pewnej niechęci do listu Jakuba.
Odpowiedz
#15
Myślę, że mówimy o tym samym, ale ja używam słów Pawła, a Ty słów Jakuba. I myślę, że tak jak między Pawłem i Jakubem nie było sprzeczności, tak samo my się zgadzamy, tylko gdzie indziej kładziemy akcent i inaczej rozumiemy pewne słowa.

Kiedy mówię, że chrześcijanin może grzeszyć, to nie mam na myśli, że jak teraz pójdę zabić dwudziestu ludzi, to Bogu będzie wszystko jedno, bo Jezus już za mnie umarł. Mówię wtedy o tym, że jeśli czasem coś pójdzie nie tak i zgrzeszę, to nie grozi mi za to potępienie. Mam tą świadomość i nie muszę już drżeć w strachu przed sądem. Absolutnie nie oznacza to przyzwolenia na grzech. Uczynki są owocem łaski, świadectwem tego, że człowiek narodził się na nowo. Łaska powoduje, że człowiek nie tylko jest uwolniony od konsekwencji grzechu, ale też nie ma ochoty grzeszyć, brzydzi się tym. Unika zła już nie ze względu na prawo i świadomość konsekwencji, ale ze względu na swoją relację z Bogiem i chęć trwania w niej. Jego motywacją nie jest strach, lecz miłość. 

Przykład praktyczny: wkurzył mnie dziś jeden człowiek na Allegro, wysłał mi zupełnie co innego niż kupiłem i pocztą zamiast kurierem, więc czekałem tydzień zamiast dwa dni. Napisałem do niego maila, w którym w mocnych słowach podsumowałem moje wrażenia z przebiegu tej transakcji i szorstko napisałem czego oczekuję. To nie było w porządku, powinienem się uspokoić i wyjaśnić sprawę na luzie. I to, że jestem chrześcijaninem nie sprawia nagle, że jest okej i mogę tak reagować. To było złe i Bóg nie jest zadowolony z tego powodu. Ale nie muszę się już martwić o to, jaki ten incydent ma wpływ na mój fundusz zbawieniowy i ile dobrych uczynków muszę dopłacić, żeby wyjść na plus. Schrzaniłem sprawę, ale w oczach Boga jestem czysty, bo Jezus umarł za mój grzech i dopóki chcę żyć tak, jak on żył, dopóty mam czyste konto. Mogę wziąć trzy głębokie oddechy, przeprosić tego faceta, zastanowić się co było źle i następnym razem nie zrobić tego samego. Nie dlatego, że coś mi grozi ale dlatego, że Jezus jest szefem. Nie muszę przestrzegać żadnego prawa, mogę to zrobić z miłości do Boga i drugiego człowieka.

A jak się znowu potknę, to znowu wstanę, otrzepię się i pójdę dalej. Żadna dziura w chodniku mnie nie zatrzyma, każda nauczy mnie tylko jak uniknąć kolejnej. I nawet jeśli potknę się tysiąc razy, to Bóg na to przymknie oko, bo moim celem jest dojście do niego na jego zasadach. Więc może nie "mógłbym grzeszyć do woli" tak jak to napisałem, ale mógłbym grzeszyć tyle, ile będzie trzeba - dopóki to jest wbrew mojej woli.
Treść powyższego postu odzwierciedla zdanie autora w chwili jego napisania. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany zdania w przyszłości. Jeśli autor powyższego postu gada głupoty, to krzycz na niego.
Odpowiedz
#16
  A ja tylko dodam

Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli1, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd. 2 Wszyscy bowiem często upadamy. Jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. 3 Jeżeli przeto zakładamy koniom wędzidła do pysków, by nam były posłuszne, to kierujemy całym ich ciałem. 4 Oto nawet okrętom, choć tak są potężne i tak silnymi wichrami miotane, niepozorny ster nadaje taki kierunek, jak odpowiada woli sternika. 5 Tak samo język, mimo że jest małym członkiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. 6 Tak i język jest ogniem, sferą2 nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia2. 7 Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. 8 Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. 9 Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże3. 10 Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi! 11 Czyż z tej samej szczeliny źródła wytryska woda słodka i gorzka? 12 Czy może, bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl figi?4 Także słone źródło nie może wydać słodkiej wody. List Jakuba 3

Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy, jest taka:
Bóg jest światłością a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy.
Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.  Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą
i nie ma w nas Jego nauki. Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli.
Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata. 1 List św. Jana

itd

Czyli nie powinniśmy grzeszyć, ale zdarzyć się może, bo Bóg wie, że jesteśmy tylko ludźmi i długi czas pijemy tylko mleko zamiast jeść mięso, jak obrazowo opisał to Paweł i długi czas jesteśmy "cieleśni" zamiast być "duchowymi"

Ale jak czytamy w Biblii, a co zauważył Gronostaj:

bo prawy siedmiokroć upadnie i wstanie Księga Przysłów


I jak pisze Paweł w Liście do Rzymian:

To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach.
Odpowiedz
#17
Gerald, to kto w końcu kusił Jezusa na pustyni? Jumi o tym wspomniał, ale jakoś tak zatonęło w natłoku postów, a tak teraz rozkminiam i sobie przypomniałem, że była taka historia.
Treść powyższego postu odzwierciedla zdanie autora w chwili jego napisania. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany zdania w przyszłości. Jeśli autor powyższego postu gada głupoty, to krzycz na niego.
Odpowiedz
#18
No,była, pewnie, że była, przybliżmyWink

 Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. 2 A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. 3 Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». 4 Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych»2.

5 Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni3 6 i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»4. 7 Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»5.

8 Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych 9 i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». 10 Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»6. 11 Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu. Mateusza 4

I podobna historia u Łukasza

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni 2 czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. 3 Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem». 4 Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek»2.

5 Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata 6 i rzekł diabeł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. 7 Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». 8 Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»3.

9 Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! 10 Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, 11 i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»4. 12 Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»5.

13 Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu Łukasza 4

Jak myślisz, kto Ciebie kusi, jak masz na coś ochotę, a wiesz, że nie można?

Czujesz demona czy własną chęć?

Ja to widzę tak
Jezus błąkał się po pustyni 40 dni i 40 nocy, nie jadł, modlił się.
Kto pościł, choć tydzień ten wie, że hmm, wyostrzają się zmysły, bardzo. Zwłaszcza na woń jedzenia i trudno nad tym zapanować, a marzenia o fizycznym jedzeniu i samym procesie smakowania robią się bardzo realistyczneWink
A to było 40 dni. Jezus był człowiekiem był głodny i osłabiony, bo każdy być musi po takim poście i to jeszcze na pustyni.
Był pełen Ducha Świętego, jak czytamy, a kto jest pełen Ducha Świętego, ten na szatana z definicji niektórych, miejsca nie ma, bo do pełnego baku więcej nie nalejesz, a po wtóre w moim przekonaniu, ten kto ma Ducha Świętego, nie może mieć demona w rozumieniu niektórych, bo Duch jest Duchem Boga i nie pozwoli skalać jakiemuś burakowi domu Boga, jakim jest nasze ciało. Duch Święty i demon w jednym ciele, jak uważają niektórzy? Wykluczone, moim zdaniem. Wykluczone, jak cholera.

Więc z czym walczył Jezus?
Jezus w moim przekonaniu walczył z sobą samym i swoimi chęciami. Chciał jeść i odpocząć, Jego ludzka natura i ciało o to wrzeszczało.
Ale się nie poddał, a jak mniemam wielu z nas ulega.
Ciągle ulega i nie demonom, szatanom czy innym diabłom, ale własnym żądzom, które nami rządzą.

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś — prawu grzechu Rzymian 7, 18–25

Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych1. 2 Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość2, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. 3 Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz List Jakuba 4

Była też taka historia:
Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. 22 A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». 23 Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki». Mateusza 16, 21-23


Piotr szatanem?
ŁojWink

I dlatego Jezus tak surowo upomina tych, którzy są zgorszeniem dla maluczkich. Bo jak gorszą, to są szatanami we własnej osobie.
I każdy z nas ma w sobie szatana, swojego osobistego szatana, który nas ciągle zwodzi na pokuszenie, bo zna nas bardzo dobrze i wie na czym nam zależy i zna nasze słabe strony i nasze chęci i wie jak obejść wszelkie bariery,które stawiamy,mamiąc, że : "no we, nic się przecież nie stanie, obiecałeś, ale to nic, no tylko troszeczkę,nikt się nie dowie".Wink
Bo to my sami.
A tylko Jezus mu nie uległ. Wygrał z samym sobą, czego wszystkim bardzo życzę, a sobie zwłaszczaWink

I dodam tylko, że ja tak to widzę. Ja Gerald, a każdy może widzieć, jak widziWink
Odpowiedz
#19
Aha.
Zapomniałem dodać, a to chyba najważniejsze i świadczy o tym w moim przekonaniu, jak WIELKI był Jezus.

Jezus będąc kuszony, miał pełną świadomość, że jest Synem Bożym, że Bóg jest z Nim i że Bóg obdarował Go mocą, aby świadczył o Królestwie Boga.

Mógł zrobić wszystko bo przecież dla Niego nie było rzeczy niemożliwych.
Zamieniał wodę w winko, żarcie rozmnażał w ilościach nieprawdopodobnych, po wodzie sobie chodził, nad zjawiskami atmosferycznymi panował, a jak chciał to inni ryb z wody wyciągali całe sieci, a czasem nawet w rybach kasę znajdowali na życzenie Jezusa

Mieć taką moc i władzę i nie ulec pokusie, po 40 dniach niejedzenia, czując głód, zrobić sobie z kamienia jednej kromeczki. Jednej malutkiej kromuni,maciupkiej, takiej tyciej,tyciej.....
Ech
To jest toWink

A ja se czekolady nie potrafię odmówić, jak mnie weźmie ochota, zamiast dziecku jakiemuś dać, albo coś, nieee, a po co?
Schowam pod kołderką i sam całą opindolę co się będę z gówniarzami dzielił, zęby im się popsują i w ogóle...Tongue
ech..
Odpowiedz
#20
(2016-02-20, 07:08 PM)Gerald napisał(a): Ja  sobie myślę, że jak w słowach Jezusa zamienimy "duchy nieczyste" na "nałogi" to idealnie będzie pasowało.

"(1) I przybyli na drugi brzeg morza, do kraju Gerazeńczyków. (2) A gdy wyszedł z łodzi, zaraz, z grobowców, wybiegł Mu naprzeciw człowiek we (władaniu) ducha nieczystego. (3) Miał on mieszkanie w grobowcach i nawet łańcuchem nikt już nie mógł go związać, (4) wielokrotnie bowiem, zakuty w okowy i łańcuchy, rozrywał łańcuchy i kruszył okowy — i nikt nie miał siły go ujarzmić. (5) Całymi nocami i dniami przebywał on w grobowcach i w górach, krzyczał i ranił się kamieniami. (6) A gdy zobaczył w oddali Jezusa, przybiegł i padł przed Nim na twarz. (7) Krzyknął też donośnym głosem: Co mnie i Tobie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Przysięgnij mi na Boga, że nie będziesz mnie dręczył. (8) Nakazał mu bowiem wcześniej: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka! (9) Zadał mu też pytanie: Jak ci na imię? Odpowiedział mu: Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu. (10) I zaczął go usilnie prosić, aby nie odsyłał ich z tego kraju. (11) Pasła się tam zaś, u podnóża góry, duża trzoda świń. (12) I poprosiły Go: Poślij nas w te świnie, abyśmy w nie mogły wejść. (13) I pozwolił im. Po wyjściu zatem duchy nieczyste weszły w świnie; i puściła się trzoda — około dwutysięczna — w dół po stromym zboczu do morza i zaczęła tonąć w morzu. (14) A ci, którzy je paśli, uciekli i rozgłosili to w mieście i po zagrodach; poszli zatem zobaczyć, co się stało." (Mk 5:1-14)

Od kiedy to nałogi/słabości ludzkie mają samoświadomość?
„Szlachet­ny człowiek wy­maga od siebie, pros­tak od innych.”
Kong Qiu znany jako Konfucjusz
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości