Nieprofesjonaliści
Od gorliwej wiary, po jej utratę. - Wersja do druku

+- Nieprofesjonaliści (https://www.nieprofesjonalisci.com)
+-- Dział: Nieprofesjonalizm (https://www.nieprofesjonalisci.com/forumdisplay.php?fid=1)
+--- Dział: Jak żyć (https://www.nieprofesjonalisci.com/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Wątek: Od gorliwej wiary, po jej utratę. (/showthread.php?tid=1495)



Od gorliwej wiary, po jej utratę. - Bastek - 2019-04-14

Witajcie,
Długo zbierałem się do napisania tego tekstu, chciałbym abyście go przeczytali, bez oceniania czy robię dobrze czy zle, chciałbym przekazać w miarę krótko co czuje i co mam na myśli.

Otóż od jakiś 20 lat byłem człowiekiem religijnym, komunia, bierzmowanie, kilka lat ministrantury w kościele, religie podłapałem do takiego stopnia że biegłem z gimbusa aby szybko o 15 odmówić koronkę, broń Boże żebym się nie spóźnił chociaż minuty, bo Bozia będzie krzywo patrzeć, dopiero teraz zauważyłem jak miałem wypoczaną religijność. ale do rzeczy...

W wielu nastoletnim, tak jak pisałem byłem kilka lat ministrantem, do tego dochodziło czytanie gazet katolickich, odmawianie koronki, różanców, to wszystko wymieszało się z nakazami i zakazami kościelnymi.

W wieku 19 lat przyszła pierwsza silna nerwica religijna, potworne poczucie winy, budziłem się w nocy zlany potem, wystraszony do granic możliwości.
Po jakimś czasie wszystko ustało, myślalem że to koniec, ale tak nie było, nerwica jak rak, robiła przerzuty co objawiło się po kilku latach kolejnym wykolejeniem psychicznym...

Przez wiele lat dużo czytałem, analizowałem, modliłęm się, ale nic nie przynosiło rezultaty, jakiś czas temu zorientowałem się że siedze w jakimś psychicznym systemie, jestem totalnie zniewolony, widzę to szatanską siatkę w którą mnie wpakowali, ale nie umiem się z niej uwolnić, lęk przed potępieniem mi na to nie pozwala...

Cóż, wspaniała indoktrynacja, u mnie zadziałała...
Od niedawna pod wpływem tego wszystkiego, doszedłem do wniosku że wszystkie te religie, to wymysł ludzki, aby sobie podporządkować innycn ludzi, sprytni żydzi sobie ponapisywali księgi dając je jednym czy drugim, w taki sposób ich sobie podporządkowali...

Od jakiegoś czasu modliłem się o pomoc do Boga, aby zrobił coś i mnie z tego uwolnił, bo nie dość że nie miałem na to wpływu, to jeszcze zarazili mnie lękiem i poczuciem winy, totalna karłowatość psychiczna...
Niestety nie otrzymuję odpowiedzi, więc to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że wszystko to są ludzkie wymysły, ja już dalej prosić nie potrafię, nie umiem...

Dziś przestałem chyba całkowicie w to wierzyć, efekt jest taki że odczuwam potworny strach przed potępieniem, cóż mechanizmy i indoktrynacja działa na wysokim poziomie aby owieczka nie uciekła ze stada, czuje się na silnym zjeździe, jakby brał narkotyki i przestał po jakimś czasie...
Utwierdziło mnie w przekoniu że Bóg nie ratuje dzieci które go proszę w niebezpieczeństwie, co dodatkowo mnie zasmuciło, bo czuje się oszukany i wykorzystany...

Boję się potępienia, mimo iż przestałem w to wierzyć, wiem paradoks, ale logicznie tego ująć inaczej nie umiem...
Nie wiem co będzie dalej z moim żywotem, muszę iść do specjalisty i się z tego wyleczyć...

To tyle.