Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ciekawy kanał
#31
(2017-01-07, 06:09 PM)Konq napisał(a): A o co chodzi z tym "Każda forma rozmijająca się z Bogiem, jest próbą wypełnienia miejsca w człowieku, stanowiącego brak zgodnego życia wespół z Nim". Co to ma wspólnego z tym w co wierzą Ateiści.

Poza tym poprawnie powinno być:



Cytat:Nie o to chodzi, że "musisz w coś wierzyć". Ateiści wierzą w prawdopodobieństwo istnienia każdego innego typu bóstwa poza teistycznym, ponieważ nie posiadają wystarczającej wiedzy, aby je wykluczyć.

Już samo te stwierdzenie wskazuje, że Ateiści nie rozmijają się Bogiem, tylko nie uznają jego pewnych form. Tak samo jak i ty zapewne nie uznajesz pół-bogów pół zwierząt jako racjonalną formę bóstwa.

Tu jest potrzebny kontekst; #13 jest odpowiedzią na Twój #12 oraz na dwa filmiki umieszczone na początku wątku.
Innymi słowy Ty uważasz, że ludzie "owczym pędem" muszą w coś wierzyć, ja sądzę, że nie to jest powodem, ponieważ i tak wszyscy każdego dnia wierzymy, gdyż nie posiadamy pełnej wiedzy w wielu sytuacjach. Przechodząc na pasach wierzymy, że samochód nie ruszy, kupując zapakowane warzywa wierzymy, że w środku nie ma spleśniałych, pożyczając pieniąde wierzymy w ich zwrot itp. Czasem okazuje się, że wierzyliśmy w coś, czego nie ma (np. w przypadku braku zwrotu pożyczki okazuje się, że wierzyliśmy w uczciwość człowieka, której ten nie posiadał). 
Moim zdaniem poszukiwanie tego, co składa się - ogólnie rzecz ujmując - na życie w pełni, jest potwierdzeniem faktu, że takiego życia poszukujący nie posiada. Dlatego szuka. Nic dziwnego. Po drodze trafia na różne rodzaje (formy) prowadzenia życia, które wcześniej czy później okazują się nie do końca satysfakcjonujące. Człowiek może żyć tak, że miodu i mleka mu nie brakuje, a jednak jest coś, co nie powoduje tej pełni. Pojawiają się myśli typu: po co jestem na świecie, jaka czeka mnie przyszłość, skąd się tu wziąłem, co zrobić, aby być szczęśliwym, co jest poza tym światem, co się ze mną stanie itp. Próbuje znaleźć odpowiedź korzystając z oferowanych różnorakich form (w filmikach widać dwie z nich). Próbuje wypełnić to miejsce. 
My, ludzie - kiedyś byliśmy z Bogiem, teraz jesteśmy odłączeni. Dzieci buntu. Dopóki nie będziemy znów w zgodzie z Nim, będziemy szukać.
Wierzyć, że Bóg istnieje, to za mało, aby się z Nim nie rozminąć. Przechodząc na pasach wierzę, że samochód nie ruszy, jednak po przejściu z kierowcą się rozminę - on podąży w swoją stronę, ja w swoją.
Odpowiedz
#32
(2017-01-07, 09:33 PM)Eliahu napisał(a): @Przemeks
Tak sądzisz?

To było ironiczne.

Nie masz czasami uczucia Pitupitu, że oddalasz się od Boga?  Wink
Odpowiedz
#33
(2017-01-07, 10:33 PM)Przemeks napisał(a):
(2017-01-07, 09:33 PM)Eliahu napisał(a): @Przemeks
Tak sądzisz?

To było ironiczne.


Nie masz czasami uczucia Pitupitu, że oddalasz się od Boga?  Wink

Rozwiń, proszę, pytanie Przemeks Smile
Odpowiedz
#34
@pitupitu

Może źle się wyraziłem i odniosłaś mylne wrażenie co do moich poglądów. Nie twierdzę, że człowiek "musi w coś wierzyć", tylko, że człowiek "pragnie w coś wierzyć". Sam uważam takie pragnienie za zwodnicze i nie prowadzące do żadnego celu.

To chyba wynika z nauk buddyzmu (ale głowy nie dam), że człowiek jest przez to nieszczęśliwy, ponieważ pragnie rzeczy, których nigdy nie będzie dane mu osiągnąć. Czołowym chyba takim pragnieniem jest chęć bycia nieśmiertelnym. Drogą do szczęścia jest wyznaczenie sobie drogi poprzez cele, które można osiągnąć za  życia. Bóg (nawet jeśli istnieje) jest tu w ogóle niepotrzebny, bo wszystko mamy pod ręką.

Dla mnie podstawowym celem jest człowiek i jest on na górze drabiny moich celów. Jeśli do czegoś dążę to zawsze patrzę do jakiego człowieka to prowadzi i jakie wiążą się z tym konsekwencje. Uważam, że to wystarczający cel i sprawiający najwięcej przyjemności w życiu.
Odpowiedz
#35
(2017-01-07, 11:01 PM)Konq napisał(a): @pitupitu

Może źle się wyraziłem i odniosłaś mylne wrażenie co do moich poglądów. Nie twierdzę, że człowiek "musi w coś wierzyć", tylko, że człowiek "pragnie w coś wierzyć". Sam uważam takie pragnienie za zwodnicze i nie prowadzące do żadnego celu.

To chyba wynika z nauk buddyzmu (ale głowy nie dam), że człowiek jest przez to nieszczęśliwy, ponieważ pragnie rzeczy, których nigdy nie będzie dane mu osiągnąć. Czołowym chyba takim pragnieniem jest chęć bycia nieśmiertelnym. Drogą do szczęścia jest wyznaczenie sobie drogi poprzez cele, które można osiągnąć za  życia. Bóg (nawet jeśli istnieje) jest tu w ogóle niepotrzebny, bo wszystko mamy pod ręką.

Dla mnie podstawowym celem jest człowiek i jest on na górze drabiny moich celów. Jeśli do czegoś dążę to zawsze patrzę do jakiego człowieka to prowadzi i jakie wiążą się z tym konsekwencje. Uważam, że to wystarczający cel i sprawiający najwięcej przyjemności w życiu.

Myślę, że pragnienie, aby w coś wierzyć, nie jest powodem poszukiwań. Wierzymy na codzień aż nadto - zaryzykuję stwierdzenie, że więcej każdego dnia wierzymy, niż wiemy. Raczej skłaniałabym się do tego, że poszukujemy, bo nas to ciekawi (np. przyszłość), bo chcielibyśmy coś mieć (np. bezpieczeństwo).
Jeśli zaś rozumieć: "człowiek pragnie w coś wierzyć" ściśle w odniesieniu do boga/bóstwa/Boga, jako "ślepą wiarę", to zupełnie tego pragnienia nie pojmuję. Może dlatego, że nigdy takiego pragnienia nie miałam, aby wierzyć w cokolwiek, byle było. Nawet nie miałam pragnienia wiary w Boga.
A tak się porobiło, iż nie dość, że wierzę w Boga, to jeszcze wierzę Bogu. 
Rozum jest potrzebny w przypadku poznawania Boga. Powoduje rezygnację ze "ślepej wiary" na rzecz  "wiary inteligentnej". 

" Drogą do szczęścia jest wyznaczenie sobie drogi poprzez cele, które można osiągnąć za  życia".
Kłopot pojawia się, gdy cele stają się nieosiągalne.
Odpowiedz
#36
Konq napisał(a):Nienaukowe jest określanie czegoś co nie ma jasnej definicji naukowej.
A są definicje nienaukowe?

(2017-01-07, 11:00 PM)pitupitu napisał(a): Rozwiń, proszę, pytanie Przemeks Smile

Po zamieszczeniu tych dwóch linków miałem uczucie jakby ludzie na tym forum, którzy odpowiedzieli, mieli klapki na oczach. Jakbyście już z założenia przyjęli - Magda Szpilka stoi na innym stanowisku, to nie wolno jej słuchać. Do mnie trafia co ona mówi, może mam taką potrzebę itp., a wy niekoniecznie. Czasami mam wrażenie, że różne kościelne struktury są od wewnątrz spróchniałe, ale nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby wyjść na zewnątrz i zaczerpnąć świeżego powietrza. Poza tym mam wątpliwości czy powinienem rozwijać moje pytanie jeszcze bardziej. Ty, Pitupitu, masz gadane a ja raczej lubię konkrety i męczą mnie długie dywagacje.
Odpowiedz
#37
Przepraszam, Przemeks, faktycznie rozjechałam Ci wątek w dyskusji z Konq. Wybacz, proszę.

Magda Szpilka radzi inaczej niż Bóg. Twierdzi, że "powrót do dziecka w nas" rozwiąże wszystkie nasze problemy. Że wystarczy, iż sami będziemy postępować inaczej, lepiej, nie powtarzając tych błędów w stosunku do własnych dzieci.

Bóg mówi, że sami nie damy rady. Że pomoże nam. W przeciwieństwie do Magdy Szpilki poleca przebaczenie, jako uwolnienie się od krzywd wyrządzonych nam przez innych. Oferuje "nowe narodzenie".
Odpowiedz
#38
(2017-01-08, 11:35 AM)pitupitu napisał(a): Przepraszam, Przemeks, faktycznie rozjechałam Ci wątek w dyskusji z Konq. Wybacz, proszę.

Eh... nie chodzi mi o rozjechanie wątku. Ja po prostu uważam, że jest niegroźna. 
Trochę we mnie zabulgotało, kiedy czytałem wypowiedź Geralda. Bo dla mnie zbyt wiele rzeczy można podciągnąć pod dane fragmenty. Nie powinno być tak, że wszystko co obce od razu odrzucamy. Inaczej nikt by nie przyjął Ewangelii - dla wielu też była obca. Takie asekurowanie się, że ma to pozór zła i nie należy się z tym zapoznać uważam za lekko ksenofobiczne. A poza tym w życiu spotkacie się na pewno z wieloma naukami i osobami prezentującymi różne światopoglądy. Nie od wszystkich będzie można się odseparować, czy ich zignorować, względnie zatkać uszy stoperami.
Ostatecznie - co w dzisiejszych czasach nie zawiera zła?
Odpowiedz
#39
@ Przemeks

Zdaje mi się, że nawracani przez Pawła na Ewangelię poganie też zbyt szczęśliwi nie byli, że muszą zrezygnować z rzeczy, które dla nich zdawały się być niegroźne, do których byli przyzwyczajeni i które były normą w otaczającym ich świecie.
Chrześcijaństwo to nie norma.
Czy Jezus czy Apostołowie byli kompromisowi w sprawach wiary w Boga czy zbawienia?

Cytat:Nie powinno być tak, że wszystko co obce od razu odrzucamy
Wszystko co obce nie, ale wszystko co obce Bogu tak
Wybacz proszę, że moja wypowiedź Cię zabulgotała, ale uważam, że wszystko co odciąga ludzi od Boga jest groźne bo wbrew pozorom pogubić się jest bardzo łatwo, co pokazują listy apostołów, którzy co raz upominali nowonarodzonych chrześcijan, aby nie odchodzili od Ewangelii na poczet jakiś tam "bajań"

Cytat:Takie asekurowanie się, że ma to pozór zła i nie należy się z tym zapoznać uważam za lekko ksenofobiczne.
Być może, ale z czasem dochodzę do wniosku, że chrześcijaństwo nie jest masowe i aby się uświęcać, co chrześcijanom zalecono i co jest obowiązkiem chrześcijan, to trzeba się w dużej mierze i w miarę możliwości odciąć, choć jak sam Paweł zaznaczał, nie jesteśmy w stanie odciąć się od wszystkiego bo trzeba by się zamknąć w domku.

Cytat:A poza tym w życiu spotkacie się na pewno z wieloma naukami i osobami prezentującymi różne światopoglądy. Nie od wszystkich będzie można się odseparować, czy ich zignorować, względnie zatkać uszy stoperami.
Można posłuchać, oczywiście, ale jeśli stwierdzam, że to co mówią nie ma nic wspólnego z Bogiem, a tylko z poprawieniem jakości swojego życia i swojej psychiki, to po co mam ich dalej słuchać, skoro to w co wierzę jest prawdą i życiem? Porozmawiać zawsze można, ale YT ma to do siebie, że stamtąd się nadaje i niespecjalnie dyskutuje czy wymienia poglądy. Jedna i druga osoba nadaje w formie poradników.
Jako chrześcijanin muszę sobie odpowiedzieć na pytanie czy mi ich rady są w ogóle i do czegokolwiek potrzebne.

Cytat:Ostatecznie - co w dzisiejszych czasach nie zawiera zła?
I dlatego Jezus mówił o wąskiej drodze, a nie o autostradzie

Jak wcześniej wspomniałem każdy robi i zrobi jak uważa, ale wydaje mi się, że chrześcijanin wyraźnie powinien stawiać granice, zwłaszcza do nauczań, które nie mają nic wspólnego z Bogiem, a dużo z religiami Wschodu

P.S.
Cytat:Jakbyście już z założenia przyjęli - Magda Szpilka stoi na innym stanowisku, to nie wolno jej słuchać.
Ależ ona nie stoi na innym stanowisku, ona ma zupełnie inną wiarę.
 Na innym stanowisku to może stać dwóch chrześcijan i dochodzić się między sobą czy kobiety mają się modlić w chustkach czy bezWink

Cytat:Do mnie trafia co ona mówi, może mam taką potrzebę itp., a wy niekoniecznie.

I dlatego co bym nie powiedział czy nie zacytował nie trafi i będzie Cię bulgotało i musisz przerobić to sam z pomocą Ducha ŚwiętegoWink
Odpowiedz
#40
Taa... wszystko pięknie i cacy, ale gdyby wziąć - dajmy na to osobę spoza odwyku nastawioną sceptycznie do tego, co mówi Martin - to również mogła by zacytować fragment o mnożeniu sobie nauczycieli.Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości