Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Władza rodzicielska w stosunku do wolności wyznania dzieci. "Ważne życiowe pytanie"
#1
Niedawno głośno było o sprawie 14-letniej dziewczyny która przeszła na islam. {Daje tylko 2 linki ale jeżeli  ktoś chce to znajdziecie więcej artykułów}
https://www.tvp.info/38453211/alarm-muzu...zg-14latki
https://www.youtube.com/watch?v=pE2wgBja-vU

I moje pytania brzmią: 
1 jak się zapatrujecie na taką sprawę.{Nie koniecznie tą konkretną} Czy jeżeli ktoś ma poniżej 18 lat ma prawo zmienić wiarę czy nie? 
2 Jeżeli ma to do jakiego stopnia może posunąć się w swoich poglądach. Podam na swoim przykładzie. Mam 15 lat i jestem chrześcijaninem wychowanym w rodzinie "Katolicko-praktykująco-niewierzącej" moi rodzice wierzą "bo tak wypada." I do jakiego stopnia ja jako nie katolik mogę się posunąć w swoim życiu do 18 roku życia? Uznałem, że będę chodził na religię i rozmawiał z księdzem po kolędzie bo lubię słuchać o poglądach religijnych. {rozmawiam też z luteranami, świadkami Jehowy itd} Ale nie będę chodził do kościoła ani miał w pokoju "świętych" obrazów. {Mam własny pokój} Trudności zaczynają się u ludzi bez własnego pokoju. Co wtedy możesz zdjąć obrazki ze ścian? Albo czy dziecko ma prawo chodzić do zborów zielonoświątkowych wbrew woli rodzica? Czy ma prawo wyjeżdżać na wakacje ze swoimi kolegami? Itp. itd. 
{Moja sytuacja jest tylko przykładem może ktoś ma inne doświadczenie a pytanie zostaje Do jakiego stopnia może się posunąć dziecko}
3 Jakie są prawa rodziców? Czy mogą powiedzieć jak nie wierzysz tak jak my to won? Czy państwo powinno chronić dzieci?

Jeżeli ktoś będzie odpowiadać fajnie by było gdyby zaznaczył swoją pozycję czy patrzy od strony dziecka czy jest rodzicem
Odpowiedz
#2
Tak krótko: Jeżeli mieszkasz pod czyimś dachem i jesz jego chleb, to szanuj jego wolę. Jeżeli nie szanujesz, to się wyprowadź i nie jedz jego chleba.
Odpowiedz
#3
Rozumiem twoje rozterki. Weź jednak pod uwagę, że Rodzice są za ciebie odpowiedzialni, także pod względem prawnym. Jeśli na przykład "wciągnie" cię jakaś sekta, pod wpływem której może stać ci się krzywda (fizyczna, psychiczna) to opiekunowie, rodzice mogą być ukarani, pozbawieni władzy rodzicielskiej, a w skrajnych przypadkach pójść do więzienia.
Uważam, że masz pełne prawo do wyznawania własnej wiary, ale dopóki mieszkasz i jesteś na utrzymaniu innych, to masz obowiązek się dostosować do zasad panujących w domu.
Moja "rada" - spróbuj spokojnie porozmawiać z rodzicami o tej kwestii. Wytłumacz im dlaczego wierzysz tak, a nie jak oni. Co spowodowało twoją zmianę poglądów w tej kwestii. Dobrze by było gdybyś mógł wersetami z Biblii uzasadnić swoje zdanie.
W żadnym wypadku nie wyzywaj od bałwochwalców , nie odsyłaj do piekła, czy coś w ten deseń. Bo to może tylko spowodować skutek odwrotny, do zamierzonego. A przecież chodzi o kompromis, aby pozwolono ci uczęszczać na spotkania w zborach, na nie uczestniczenie w mszach itp., prawda?
Z tymi obrazkami bym nie walczyła. Masz komfort, że swój pokój, ale jeśli ktoś mieszka pod dachem innych ludzi to jednak...każdy ma prawo meblować u siebie jak chce, też wieszać "święte" obrazki.
Ja powywalałam dawno temu to wszystko, jest tylko krzyż, ale jestem na swoim, że tak powiem. Możesz tylko zwrócić uwagę, dlaczego nie podoba ci się to, że wiszą obrazki świętych i wykazać bezcelowość modlitw do tych obrazów.
Odpowiedz
#4
(2018-08-28, 02:20 PM)Powała i Samara napisał(a): Tak krótko: Jeżeli mieszkasz pod czyimś dachem i jesz jego chleb, to szanuj jego wolę. Jeżeli nie szanujesz, to się wyprowadź i nie jedz jego chleba.
Co rozumiesz przez szanuj wolę? Ja szanuję, że ktoś chce czcić Maryję itd. Tylko, że woli nie można narzucać. Taki przykład jeżeli 3 miesięczne dziecko nie chce jeść obiadu to matka ma prawo wystawić je za drzwi domu? Jakbyś nazwał takie zachowanie? Bo ja morderstwem. Ja rozumiem, że kiedy dziecko nie je i może się zagłodzić to matka powinna zmusić takiego malca do zjedzenia. Więc takie pytanie czym się różni nie chęć dziecka do zjedzenia obiadu od niechęci do pójścia do kościoła?

@Samara
Wszystko fajnie napisałaś tylko nie zrozumiałaś trochę postu. Moi rodzice i ja nie walczymy ze sobą. Praktycznie jedyne nasze rozmowy religijne są wtedy kiedy raz na jakiś czas zechcą pójść do kościoła. I ja mówię, że nie pójdę oni mówią, że powinien. i kończy się na tym, że nie idę. Co do obrazków to miałem tylko 1 w swoim pokoju. Nie chciałem go i zdjąłem. Moi rodzice mogę zrobić z nim co tylko chcą. Nie atakuję tego, że jeden stoi w dużym pokoju nie mój pokój nie moja sprawa. Mogą ten obrazek powiesić w innym pokoju wisi mi to. Nie mówiłem też, że rodzice nie pozwalają mi chodzić do zborów. Mam taki komfort, że moje dorosłe rodzeństwo przeszło na luteranizm i moi rodzice widzą, że inne denominacje to nic złego.O ile z luteranami się nie zgadzam to gdybym powiedział, że od dziś chodzę do ... to jedyną reakcją matki byłoby zapytanie się mojego brata czy to jest sekta i czy coś może mi się tam stać. Brat by odpowiedział, że nie i sprawa zakończona
Odpowiedz
#5
(2018-08-28, 03:21 PM)Tizment.90 napisał(a):
(2018-08-28, 02:20 PM)Powała i Samara napisał(a): Tak krótko: Jeżeli mieszkasz pod czyimś dachem i jesz jego chleb, to szanuj jego wolę. Jeżeli nie szanujesz, to się wyprowadź i nie jedz jego chleba.
Co rozumiesz przez szanuj wolę? Ja szanuję, że ktoś chce czcić Maryję itd. Tylko, że woli nie można narzucać. Taki przykład jeżeli 3 miesięczne dziecko nie chce jeść obiadu to matka ma prawo wystawić je za drzwi domu? Jakbyś nazwał takie zachowanie? Bo ja morderstwem. Ja rozumiem, że kiedy dziecko nie je i może się zagłodzić to matka powinna zmusić takiego malca do zjedzenia. Więc takie pytanie czym się różni nie chęć dziecka do zjedzenia obiadu od niechęci do pójścia do kościoła?

Po prostu szanuj wolę swojego chlebodawcy albo go opuść. Ewentualnie postaraj się zmienić jego wolę.

A porównanie z dzieckiem nietrafione.
Odpowiedz
#6
(2018-08-28, 07:08 PM)Powała napisał(a): Po prostu szanuj wolę swojego chlebodawcy albo go opuść. Ewentualnie postaraj się zmienić jego wolę.

A porównanie z dzieckiem nietrafione.
A możesz podać jakieś konkrety??? Strasznie owijasz w bawełnę Co to znaczy Szanuj wolę???  Bo można powiedzieć szanuję twoją wole ale mam ją w dupie. 
Co powinno iść za szanowaniem woli?{podaj konkretne zachowania} i pytanie z wątku. Czy rodzice mają prawo narzucić wiarę dla dziecka??
Odpowiedz
#7
(2018-08-28, 10:10 PM)Tizment.90 napisał(a): A możesz podać jakieś konkrety??? Strasznie owijasz w bawełnę Co to znaczy Szanuj wolę???  Bo można powiedzieć szanuję twoją wole ale mam ją w dupie. 
Co powinno iść za szanowaniem woli?{podaj konkretne zachowania} i pytanie z wątku. Czy rodzice mają prawo narzucić wiarę dla dziecka??

Szanuj: nie obrażaj, nie zasmucaj, nie wkurzaj.
Jak dwa razy do roku pójdziesz z rodzicami do kościoła, to ci korona z głowy nie spadnie.

Małemu dziecku łatwo narzucić wiarę ale wraz z dojrzewaniem jest (powinno być?) coraz trudniej. Czy mają prawo? Jeżeli nie oni, to kto ma prawo wpajać (narzucać) dziecku wiarę/światopogląd ? Samo sobie? Skąd ma wiedzieć że właściwą drogą idzie?

Na twoje pytanie nie da się udzielić kategorycznej odpowiedzi. Każda sytuacja rodzi inne problemy i inne rozwiązania.

A jak już naprawdę nie będziesz mógł wytrzymać z rodzicami, to wiesz, nie? ;-)
Odpowiedz
#8
(2018-08-28, 02:20 PM)Powała napisał(a): Tak krótko: Jeżeli mieszkasz pod czyimś dachem i jesz jego chleb, to szanuj jego wolę. Jeżeli nie szanujesz, to się wyprowadź i nie jedz jego chleba.

Rozumiem więc, że postawa w której dziecko staje się hipokrytą i udaje przed rodzicami co myśli o pewnych rzeczach, jest chwalebna. Byleby tylko poprawić czyjeś samopoczucie.

Zasadniczym problemem, którego tu nikt nie ogarnia jest wolność sumienia każdego z nas. Ograniczenie tej swobody to jednoczesne wymuszanie na kimś poglądów i w tym przypadku, akurat dziecko jest największą ofiarą, bo dopiero kształtuje swoje sumienie. Nie wiem więc jak większość osób na tym forum, którzy twierdzą, że ich wiara wynika z oświecenia duchowego w stosunku do dzieci nie stosuje tych samych kryteriów?

Jestem Ateistą, moja żona jest Katoliczką, mamy jedno dziecko i drugie jest w drodze. Umowa pod względem wiary jest prosta: dziecko będzie wychowywane w duchu wyznania katolickiego, dopóki samo zadecyduje, że chce to zmienić. Żona ma pełne prawo kształtowania takiej postawy u dziecka, dopóki nie jest to związane z wymuszaniem na nim jakichś zachowań, lub oszukiwaniem go. Takie same prawa mam i ja.
Odpowiedz
#9
@Konq
Samara zobaczyła problem z wolnością sumienia. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że rodzice odpowiadają za dziecko. Więc nie mogą pozwolić dziecku chodzić gdzie tylko chce. Muszę z przykrością stwierdzić, że niektóre ruchy religijne bardziej przypominają ruchy kiboli. Więc strach o dziecko jest duży.
@Powała
Zgadzam się, że każdy przypadek trzeba rozpatrzyć indywidualnie, ale jakieś podstawowe zasady powinny być bo będą takie sytuacje, że jeden przejedzie kobietę na pasach i dostanie wyrok a drugi przejedzie po pijaku kobietę w ciąży, okaże się, że nie ma prawa jazdy ani przeglądu technicznego auta i dostanie grzywnę. A takie akcje dzieją się w Polsce.
Odpowiedz
#10
(2018-08-29, 01:34 PM)Tizment.90 napisał(a): @Konq
Samara zobaczyła problem z wolnością sumienia. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że rodzice odpowiadają za dziecko. Więc nie mogą pozwolić dziecku chodzić gdzie tylko chce. Muszę z przykrością stwierdzić, że niektóre ruchy religijne bardziej przypominają ruchy kiboli. Więc strach o dziecko jest duży.

OK. Ale jest różnica pomiędzy tym, czym jest prawo do opieki, a tym czym jest wiara w coś. Czym innym więc jest przejście na Islam, a czym innym wymuszanie na nie-swoim dziecku jakichś zachowań. Prawo wyraźnie zaznacza, gdzie kończy się granica wpływu organizacji kościelnych na dziecko i przekroczenie tych granic powinno być karane. Natomiast nie może być karane kształcenie dogmatyczne takiego dziecka, dopóki dogmaty te nie są sprzeczne z prawem i dopóki takie nauczanie nie związane z przymusem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości