Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Władza rodzicielska w stosunku do wolności wyznania dzieci. "Ważne życiowe pytanie"
#31
(2018-08-31, 05:21 PM)Konq napisał(a):
(2018-08-31, 03:24 AM)Gerald napisał(a): " Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzyża*, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien."

Jak wiesz nie jestem jakimś zwolennikiem Ewangelii, ale z wcześniejszych słów Jezusa, w których mówi, że on jest prawdą itd wynika po prostu, że nie jest możliwe kochać bliskich w pełni bez okazywania im właśnie miłości jaką jest Jezus, a nie o stawianie go ponad rodziną.

Zgadzam się w pełni. Też tak to odczytuję. Generalnie chrześcijaństwo ma się opierać na miłości, ale nie miłości własnej
Cytat:Tizment.90
Kiedyś oglądałem jakiś materiał o prześladowaniu chrześcijan i był tam taki moment kiedy chrześcijańska kobieta została wyrzucona na arenę i powiedzieli jej jeżeli nie wyrzekniesz się Chrystusa to zginiesz ty a twój syn zostanie zakatowany na twoich oczach" Nie zazdroszczę takiego wyboru, ale chrześcijanin powinien wybrać Jezusa. Ale jeżeli ktoś by w takiej sytuacji wyrzekł się Jezusa to nikt nie ma prawa takiej osoby potępiać, bo jest to cholernie trudny wybór moralny.
Teoretycznie dla chrześcijanina to nie powinien być "cholernie trudny wybór moralny" w kontekście słów Jezusa :
Jezus powiedział do swoich Apostołów:
«Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.
Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet wszystkie włosy na głowie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».Mt 10, 28-33

Cytat:Tizment.90
1 Jak pisałem "wychowanym w rodzinie "Katolicko-praktykująco-niewierzącej"" Powiedz co to za  wiara jeżeli masz ją gdzieś???
To nie wiara tylko przyzwyczajenie, hipokryzja("bo co ludzie powiedzą?") i tradycja. Tylko ciągle nie odpowiadasz na moje pytanie. Ja pytam uparcie czy Ty masz prawo, jako dziecko swoich Rodziców, zwłaszcza uważając siebie za chrześcijanina ich nie słuchać tylko dlatego, że wyznajesz inny światopogląd. Czy też zwłaszcza, jako chrześcijanin nie powinieneś stosować się do nakazów Pawła
"”Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom swoim w Panu, bo to rzecz słuszna. Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą. Aby ci się dobrze działo i abyś długo żył na ziemi” (Efezjan 6.1-3) i nakazu Boga "Czcij ojca swego i matkę swoją" i z miłością i pokorą stosować się do zaleceń Rodziców, aby widzieli że jesteś lampą i świecisz przykładem praktycznie, a nie tylko teoretycznie. Może dzięki właśnie takiej pokornej postawie będą chwalili Boga za Twoje uczynki? Nie wiem, nie znam się, ale bardziej tak widzę chrześcijańską postawę. Pewnie można się posprzeczać nad znaczeniem słowa "czcij" itd. Ale ciekaw jestem Twojej opinii.
Cytat:2 Trudno to zmierzyć moim zdaniem wychodzi to w praniu. Kiedyś oglądałem jakiś materiał o prześladowaniu chrześcijan i był tam taki moment kiedy chrześcijańska kobieta została wyrzucona na arenę i powiedzieli jej jeżeli nie wyrzekniesz się Chrystusa to zginiesz ty a twój syn zostanie zakatowany na twoich oczach. Moim zdaniem w takich sytuacjach okazuje się kogo bardziej kochasz.
Jak wyżej. Dla chrześcijanina to nie powinien być żaden dylemat, skoro wierzy, że Jezus dał mu życie wieczne.
Cytat:3 To zależy. Jeżeli byłaby dalej "sobą" to bym nie próbował zmienić jej wiary na siłę
Nie o to mi chodzi bo moim zdaniem nie da się zmienić wiary w człowieku, a już zwłaszcza na siłę. Można sprać mózg, wymusić jakieś zachowania, ale to nie będzie świadoma wiara. Chodzi mi o to jakbyś traktował takie dziecko. Sam zacytowałeś słowa Jezusa :
Cytat:Tizment.90
Sprawdzają się słowa Jezusa "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy" Mt 10 34-36
kochał będziesz swoje dziecko, które zmieniło wyznanie, jak swoje dziecko czy będziesz, jak to określiłeś "miłował jak nieprzyjaciela"? I co to w ogóle oznacza "miłować jak nieprzyjaciela"?
Cytat:4 Jak ktoś n ie chce władzy to jej nie ma. Nie ma takiej opcji, że nie chcę władzy, ale ją mam.
Ja jestem taką opcją więc mi nie mów, że nie istnieję. Jestem
Władzę można mieć z nadania. Jestem głową rodziny i za nią odpowiadam, ktoś sterować musi, a ten co steruje odpowiada za kurs, a ten co odpowiada za kurs wie gdzie, a raczej dokąd płynie. Władza wiąże się z odpowiedzialnością, a nie każdy tą odpowiedzialność chce podjąć i woli oddać władzę widząc, że inni mogą mieć lepsze predyspozycje do zarządzania. To rozsądne.
Ja mając władzę absolutną nad swoimi dziećmi biorę pełną odpowiedzialność za ich wychowanie i za to odpowiem. Myślisz, że taka odpowiedzialność nie spędza snu z powiek? Otóż spędza.
Ale, jako że podkreślasz, że się ze mną nie zgadzasz w tej kwestii, co doskonale rozumiem ponieważ występuje konflikt interesów, a raczej pozycji ( ja argumentując, jako rodzic, ty argumentując, jako dziecko) to ponawiam pytanie:

"Gerald
W tym kontekście ja pytałem na jakich zasadach ma się opierać Twoim zdaniem "chrześcijańskie" wychowanie dzieci?"

Cytat:Tizment.90
5 Zapominasz, że żyjemy w Polsce. Więc jeżeli ktokolwiek poniżej 18 roku życia uciekłby z domu to policja przyprowadziłaby go z powrotem. Dziecko poniżej 18 lat nie może podjąć pracy bez zgody rodziców. Więc dziecko w dzisiejszych czasach jest bezradne.
Jestem wiekowy, ale póki co wiem, gdzie żyję. Pampersów jeszcze nie potrzebuję.... UwierzWink
Nie pisałem o ucieczce z domu, broń Boże, tylko o tym, że ja takiego zbuntowanego delikwenta osobiście wyślę do roboty, aby zapracował na swoją autonomię. W takim wieku, w którym zapragnie tej autonomii i w takim wieku, w którym mi powie, że chce decydować za siebie bo już czuje się dorosły.
I osobiście podpiszę pozwolenie na pracę. Z przyjemnościąWink Lubię , jak ludzie mają alternatywę
Odpowiedz
#32
(2018-08-31, 11:56 PM)Gerald napisał(a): 1 Teoretycznie dla chrześcijanina to nie powinien być "cholernie trudny wybór moralny"
2 Pewnie można się posprzeczać nad znaczeniem słowa "czcij" itd. Ale ciekaw jestem Twojej opinii.
3 kochał będziesz swoje dziecko, które zmieniło wyznanie, jak swoje dziecko czy będziesz, jak to określiłeś "miłował jak nieprzyjaciela"? I co to w ogóle oznacza "miłować jak nieprzyjaciela"?
4 W tym kontekście ja pytałem na jakich zasadach ma się opierać Twoim zdaniem "chrześcijańskie" wychowanie dzieci?"
1 Teoretycznie nie ale w praktyce jest cholernie trudno zwłaszcza, że jest pytanie czy możesz zarządzać czyimś życiem.
2 Tak parafrazując pewnego człowieka. Oddajcie rodzicom co rodzicielskie a Bogu co boskie. Moim zdaniem państwo ani rodzice nie mogą wchodzić w sprawy wiary
3 Przytaczając słowa Jezusa miałem na myśli to, że jeżeli ktoś zmienia wiarę a ktoś z domowników zaczyna obrażać jego poglądy religijne i wysyłać do piekła to wtedy domownicy stają się nieprzyjaciółmi. Myślę, że Jezus nie chce żeby domownicy zwracali się przeciwko sobie.
4 Na miłości. Wszyscy Jesteśmy dziećmi Boga. Bóg nikomu nie każe w siebie wierzyć, a jednak ludzie do niego lgną. Nikomu nic nie nakazuje a jednak ludzie chcą spełniać jego wolę. Ja wiem, że ojcem jakim jest Bóg nikt z nas nie będzie, ale warto stosować jego metody. Bóg też karze ludzi ale nikogo ponad siły
Parafrazując jedną piosenkę Trzeba znać dziecko. Czy pięści słucha czy pieśni. Nie ma nic gorszego niż dziecko które posłuchałoby słów wychowywać pięścią a dziecko które w dupie ma słowa wychowywać pieśniami.
Odpowiedz
#33
Odpowiedź na pierwsze czy "możesz zarządzać czyimś życiem" łączy się ze słusznymi wnioskami z czwartego.
Dziecko jest poddane woli rodziców, a wychowywanie to niejako zarządzanie bo w dużej mierze od rodzica zależy w która stronę pójdzie dziecko.
Przyjmując, że rodzic jest chrześcijaninem, rodzic poddaje się woli Boga i tez jest niejako przez Boga zarządzany ponieważ musi się stosować do tego co nakazał Bóg.
Jeśli rodzic stara się żyć zgodnie z tym czego oczekuje od niego Bóg i nie jest przy tym za bardzo hipokrytą (piszę "za bardzo", ponieważ uważam, że wszyscy w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy hipokrytami), więc jeśli rodzic nie jest za bardzo hipokrytą, to dziecko pójdzie w jego ślady i nie będzie miało potrzeby zmian. Tak to widzę.
A skoro dziecko pójdzie drogą rodzica to dla chrześcijan  "cholernie trudny wybór moralny" takim być przestaje, ponieważ mając na uwadze obietnicę, powinni mieć też na uwadze przestrogę.
Dylemat rodzi się wtedy, gdy rodzic uważa siebie za chrześcijanina, a dziecko poszło inną drogą, ale to inna para kaloszy.
Cytat:3 Przytaczając słowa Jezusa miałem na myśli to, że jeżeli ktoś zmienia wiarę a ktoś z domowników zaczyna obrażać jego poglądy religijne i wysyłać do piekła to wtedy domownicy stają się nieprzyjaciółmi. Myślę, że Jezus nie chce żeby domownicy zwracali się przeciwko sobie.
Kto kogo wysyła do piekła? Nie bardzo rozumiem? Chrześcijanin nikogo nie wysyła do piekła bo nie od tego jest. Od tego jest władza wyższa i lepiej tej władzy nie wchodzić w kompetencje. Ktoś kto drugiego człowieka wysyła do piekła i uważa siebie za chrześcijanina, to tylko siebie uważa.
Cytat:Parafrazując jedną piosenkę Trzeba znać dziecko. Czy pięści słucha czy pieśni. Nie ma nic gorszego niż dziecko które posłuchałoby słów wychowywać pięścią a dziecko które w dupie ma słowa wychowywać pieśniami.
Stosujemy obie opcje. W zależności od sytuacji, nie w zależności od dziecka, ponieważ nie ma dzieci, które słuchają, albo tylko pięści, albo tylko pieśni, ale jak rozumiem podobnie to widzisz.
Cytat:2 Tak parafrazując pewnego człowieka. Oddajcie rodzicom co rodzicielskie a Bogu co boskie.
Co to dla Ciebie oznacza w praktyce?
Może to co "boskie" zawiera się właśnie w przykazaniu nadanym przez Boga, a które cytowałem wyżej? Byłoby to logiczne czy nie? Czyż nie każda władza pochodzi od Boga? Paweł się mylił w Efezjan 6.1-3 czy widzisz to jakoś inaczej bo nie bardzo mogę zrozumieć?
No więc " Oddajcie rodzicom co rodzicielskie a Bogu co boskie." co to dla Ciebie oznacza, ale tak w praktyce?
Cytat:Ale nie będę chodził do kościoła ani miał w pokoju "świętych" obrazów.
Tak się zastanawiam czy nie pójście do kościoła, jak proszą rodzice, czyli nieposłuszeństwo wobec Nich, Boga cieszy czy nie cieszy.
Bo komu czapka z głowy spadnie, jak do kościoła pójdzie i zrobi przyjemność Rodzicom? Można sprzeniewierzyć się Bogu, będąc pod władzą rodziców i po prostu ich słuchać? Przecież nie można, ponieważ to rodzice odpowiedzą za to, że kazali iść dziecku do kościoła, a nie dziecko odpowie za to, że do kościoła poszło. Dziecko uważające siebie za chrześcijanina po prostu zrobiło to czego wymaga od niego Bóg. Było posłuszne rodzicom czyli poniekąd Bogu.

Cytat:{Mam własny pokój}
Dobrze byłoby przyjąć, że to nie Twój własny pokój, tylko Rodziców, oni Tobie go tylko użyczają z własnej dobrej woli, Jak się takie pierdołki doceni to może się zmieni perspektywa. Nieco.Wink
A co do obrazów w pokoju to łączy się niejako z tym o czym pisałem ciut wyżej, z własnością.
Rodzice mogą sobie powiesić w swoim pokoju, którego Tobie użyczają, ślicznego tłuściutkiego Buddę i Tobie nic do tego. I z tego co piszesz, zdaję mi się, że dobrze o tym wiesz......
Cytat:Nie atakuję tego, że jeden stoi w dużym pokoju nie mój pokój nie moja sprawa. Mogą ten obrazek powiesić w innym pokoju wisi mi to.
.....a może jednak nie wiesz, albo nie do końca sobie z tego zdajesz sprawęWink
Ja wynajmowałem mieszkanie przez długie lata i nie mogłem wbić gwoździa w ścianę bez pozwolenia właścicieli, a przecież płaciłem im odstępne i wszystkie świadczenia. A czemu nie mogłem? Bo to była ich własność. Dlatego dobrze jest doceniać dobrą wolę rodziców, jeśli pozwalają dziecku w swoim domu na jego fanaberie.
Ja nie pozwalam. Taki paskudny jestem.
Odpowiedz
#34
(2018-09-02, 05:30 AM)Gerald napisał(a): 1 Dylemat rodzi się wtedy, gdy rodzic uważa siebie za chrześcijanina, a dziecko poszło inną drogą, ale to inna para kaloszy.
2 Kto kogo wysyła do piekła? Nie bardzo rozumiem? Chrześcijanin nikogo nie wysyła do piekła bo nie od tego jest. 
3 Stosujemy obie opcje. W zależności od sytuacji, nie w zależności od dziecka, ponieważ nie ma dzieci, które słuchają, albo tylko pięści, albo tylko pieśni, ale jak rozumiem podobnie to widzisz.
4 Co to dla Ciebie oznacza w praktyce?
Może to co "boskie" zawiera się właśnie w przykazaniu nadanym przez Boga, a które cytowałem wyżej? Byłoby to logiczne czy nie? Czyż nie każda władza pochodzi od Boga? Paweł się mylił w Efezjan 6.1-3 czy widzisz to jakoś inaczej bo nie bardzo mogę zrozumieć?
No więc " Oddajcie rodzicom co rodzicielskie a Bogu co boskie." co to dla Ciebie oznacza, ale tak w praktyce?
5 Tak się zastanawiam czy nie pójście do kościoła, jak proszą rodzice, czyli nieposłuszeństwo wobec Nich, Boga cieszy czy nie cieszy.
Bo komu czapka z głowy spadnie, jak do kościoła pójdzie i zrobi przyjemność Rodzicom?
Można sprzeniewierzyć się Bogu, będąc pod władzą rodziców i po prostu ich słuchać? Przecież nie można, ponieważ to rodzice odpowiedzą za to, że kazali iść dziecku do kościoła, a nie dziecko odpowie za to, że do kościoła poszło. Dziecko uważające siebie za chrześcijanina po prostu zrobiło to czego wymaga od niego Bóg. Było posłuszne rodzicom czyli poniekąd Bogu.
6 Rodzice mogą sobie powiesić w swoim pokoju, którego Tobie użyczają, ślicznego tłuściutkiego Buddę i Tobie nic do tego. I z tego co piszesz, zdaję mi się, że dobrze o tym wiesz......
1 To prawda, ale między innymi o takich przypadkach jest ten wątek.
2 Chodziło mi o to, że z 90% chrześcijaństwa opiera się na tym, że ja mam rację i nie ma opcji żeby ktoś inny wiedział lepiej ode mnie. Przez co rodzi się myśl, że jeżeli dziecko zmieni wiarę staje się heretykiem i trzeba go ratować. Dziecko myśli inaczej i już potrafi powstać mini wojna w rodzinie.
3 Co znaczy my? Uważam podobnie, ale myślę, że dziecko z definicji woli słuchać słów i jeżeli dobrze się poprowadzi wychowanie to pięść nie będzie potrzebna. Ale nie wiem. Jak będę rodzicem o ile będę to zobaczę jak działają takie metody.
4 Faktycznie każda władza pochodzi od Boga co nie znaczy, że każda się  mu podoba. W imperium rzymskim był nakaz składania ofiar bogom państwowym a chrześcijanie tego nie robili. Jak to wygląda w praktyce? patrz punkt 5
5 A komu czapka z głowy spadnie jak z grzeczności zapali kadziło inny bogom??? Więc czy Boga smuci to, że oddaje się pokłon innym bogom? 
A czy dorosły uważający się za chrześcijanina powinien słuchać państwa jak np. karze oddać pokłon bogom rzeźbionym??? Czy raczej powinien zachować się jak Szadrak, Meszak i Abed-Nego z księgi Daniela?
6 W takich Sytuacjach warto się zastosować do listu Jeremiasza
Oto ujrzycie w Babilonie niesionych na ramionach bogów ze srebra, złota i drzewa, którzy strach wzbudzać będą w poganach. Uważajcie więc, byście się nie upodobnili do cudzoziemców i by was nie ogarnęła bojaźń przed tymi bogami. 
Kiedy zobaczycie tłum, który idąc przed i za nimi cześć oddawać im będzie, powiedzcie sobie w myśli: Tobie należy się cześć, o Panie!  Mój bowiem anioł jest z wami i on sam szukać będzie dusz waszych.
Odpowiedz
#35
Cytat: 5 A komu czapka z głowy spadnie jak z grzeczności zapali kadziło inny bogom??? Więc czy Boga smuci to, że oddaje się pokłon innym bogom?
A czy dorosły uważający się za chrześcijanina powinien słuchać państwa jak np. karze oddać pokłon bogom rzeźbionym??? Czy raczej powinien zachować się jak Szadrak, Meszak i Abed-Nego z księgi Daniela?

A to już zależy którego fragmentu Biblii posłuchasz...

2 Krl 5:15-19 napisał(a):Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: «Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem! A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi!» On zaś odpowiedział: «Na życie Pana, przed którego obliczem stoję - nie wezmę!» Tamten nalegał na niego, aby przyjął, lecz on odmówił. Wtedy Naaman rzekł: «Jeśli już nie [chcesz], to niechże dadzą twemu słudze tyle ziemi, ile para mułów unieść może, ponieważ odtąd twój sługa nie będzie składał ofiary całopalnej ani ofiary krwawej innym bogom, jak tylko Panu. To jedynie niech Pan Bóg tylko przebaczy twemu słudze: kiedy pan mój wchodzi do świątyni Rimmona, aby tam oddać pokłon, opiera się na moim ramieniu - wtedy i ja muszę oddać pokłon w świątyni Rimmona, <podczas gdy on oddaje pokłon>. Tę jedynie czynność niech Pan Bóg przebaczy twemu słudze!» On zaś odpowiedział mu: «Idź w pokoju!»

Elizeusz pozwolił aramejskiemu generałowi kłaniać się w świątyni Rimmona, kiedy idzie tam razem z królem Aramu. Inaczej pewnie ten generał by miał problemy u króla.

Więc jakby ktoś się pytał to masz wymówkę  Wink
Odpowiedz
#36
(2018-09-02, 02:18 PM)mateusz napisał(a): Elizeusz pozwolił aramejskiemu generałowi kłaniać się w świątyni Rimmona, kiedy idzie tam razem z królem Aramu. Inaczej pewnie ten generał by miał problemy u króla.
Więc jakby ktoś się pytał to masz wymówkę  Wink
No tak tylko Bogu można oddawać pokłon a Abraham pokłonił się Hetytom Ezaw Jakubowi i jeszcze Izrael Dawidowi. Tylko, że to nie są pokłony. Ten gość jedyne co robił to okazywał szacunek swemu panu. Tak samo jak Abraham Ezaw i Izraelici. Każdy kto chce zrozumieć tą sytuację to ją zrozumie.

Podam ci podobną sytuację idziesz sobie drogą i widzisz posążek Maryi przechodzisz koło niego i wypadła ci stówka. Żeby ją podnieść musisz się pokłonić. Ja wtedy bym powiedział. Boże przebacz mi, że się pokłonię i tym samym mogę komuś pokazać, że jest do dobre. 

Drugie podobieństwo: Jakby ktoś cię zaciągną przed meczet/synagogę/kościół i mechanicznie cię zmusił do klęczenia czy zrobiłbyś coś złego?

Biorąc ten fragment z biblii do niczego nie dojdziemy. Jest to historia oparta na wielu zmiennych. Nie bierze się sytuacji ekstremalnych i nie pokazuje się ich mówiąc tak jest zawsze.
Odpowiedz
#37
Cytat:Nie bierze się sytuacji ekstremalnych i nie pokazuje się ich mówiąc tak jest zawsze.

Zgadzam się. No ale przed chwilą sam brałeś ekstremalną sytuację, porównując się do ludzi torturowanych w piecu Wink

Moja jest mniej ekstremalna i bliżej twojego realnego położenia Wink

Ktoś chodził do świątyni innego wyznania i się tam kłaniał, bo tego oczekiwał od niego król. Mógł powiedzieć "nie pójdę" i zostać ukarany. Mógł zostać męczennikiem. Nie zrobił tego. Dla Elizeusza mimo to jest ok.

I to było w świątyni pogańskiego boga. Od ciebie oczekują tylko chodzenia do kościoła, który w jakichś 90% wierzy w to samo co ty. Podejrzewam, że nawet nie musisz odmawiać tych modlitw, tylko po prostu tam być.

Finalnie oczywiście twoja sprawa, co zrobisz.
Odpowiedz
#38
(2018-09-02, 03:19 PM)mateusz napisał(a): Ktoś chodził do świątyni innego wyznania i się tam kłaniał, bo tego oczekiwał od niego król. Mógł powiedzieć "nie pójdę" i zostać ukarany. Mógł zostać męczennikiem. Nie zrobił tego. Dla Elizeusza mimo to jest ok.
Powiem tak wszystko zależy od intencji w jakiej się kłaniasz. Jeżeli w takiej żeby oddać szacunek to możesz się pokłonić królowi itd. Jeżeli to jest pokłon " mechaniczny" bo chcesz zdjąć króla z ramienia albo podnieść stówę to to nie jest pokłon. To tylko tak wygląda więc nie ma znaczenia. Jeżeli zaś oddajesz pokłon "boski" człowiekowi, bożkom itd to wtedy to ma znaczenie i jest zakazane w biblii. I jeszcze dodam: każdy wie jaki pokłon jest kiedy więc nie mów, że to trudno odróżnić. Tak samo nie mów, że oni mogli się pokłonić temu bożkowi z szacunku do króla. Król ewidentnie nakazywał pokłon boski. Myślę, że jeżeli pan tego człowieka kazałby oddawać cześć swojemu bożkowi to Elizeusz by tego tak nie potraktował
Odpowiedz
#39
Cytat:Tizment.90
1 To prawda, ale między innymi o takich przypadkach jest ten wątek.
Pewnie tak, ale póki co mnie inne przypadki jeszcze nie dotyczą i mam nadzieję, że dotyczyć nie będą, ale kto to wie...
Cytat:2 Chodziło mi o to, że z 90% chrześcijaństwa opiera się na tym, że ja mam rację i nie ma opcji żeby ktoś inny wiedział lepiej ode mnie. Przez co rodzi się myśl, że jeżeli dziecko zmieni wiarę staje się heretykiem i trzeba go ratować. Dziecko myśli inaczej i już potrafi powstać mini wojna w rodzinie.
Tak, to częste przypadki, tyle, ze ci którzy chcą "ratować" nie dostrzegają dlaczego doprowadzili do sytuacji, w której muszą ich zdaniem "ratować". Bo przecież przyczyną "zmiany" wiary czy raczej poszukiwań dziecka nie jest dziecko, tylko rodzice, a raczej ich zachowanie. Często, choć pewnie nie zawsze.
Cytat:3 Co znaczy my? Uważam podobnie, ale myślę, że dziecko z definicji woli słuchać słów i jeżeli dobrze się poprowadzi wychowanie to pięść nie będzie potrzebna. Ale nie wiem. Jak będę rodzicem o ile będę to zobaczę jak działają takie metody.
My-rodzice. Myślałem podobnie idealistycznie jak Ty do czasu, gdy nie miałem dzieci. Teraz mam i wiem, że nie zawsze dobro odwzajemnia się dobrocią. Żeby było jasne, nie znoszę przemocy fizycznej i takiej nie stosuję. W żadnej formie. A jak ktoś, jakiś rodzic, uzasadnia "klapsa" "bo inaczej się nie da" czyli rozgrzesza swoja dydaktyczną czy wychowawczą niemoc, to mam ochotę takiego rodzica sam przełożyć przez kolano i sieknąć klapsa. Ale to temat na inną rozmowę.
Cytat:4 Faktycznie każda władza pochodzi od Boga co nie znaczy, że każda się  mu podoba. W imperium rzymskim był nakaz składania ofiar bogom państwowym a chrześcijanie tego nie robili. Jak to wygląda w praktyce? patrz punkt 5
Bóg daje władzę z jakiegoś powodu, ja tak myślę i później z niej rozliczy, też tak myślę.
W punkcie 5 piszesz o dorosłych ludziach, a nie o dzieciach pod opieką rodziców. Nie widzę związku.
Cytat:6 W takich Sytuacjach warto się zastosować do listu Jeremiasza
Oto ujrzycie w Babilonie niesionych na ramionach bogów ze srebra, złota i drzewa, którzy strach wzbudzać będą w poganach. Uważajcie więc, byście się nie upodobnili do cudzoziemców i by was nie ogarnęła bojaźń przed tymi bogami.
Kiedy zobaczycie tłum, który idąc przed i za nimi cześć oddawać im będzie, powiedzcie sobie w myśli: Tobie należy się cześć, o Panie!  Mój bowiem anioł jest z wami i on sam szukać będzie dusz waszych.
No, też myślę, że warto się zastosować, jak już strasznie tego pragniesz i porównujesz pójście do kościoła katolickiego do "oddawania czci" obcym bogom. Jak słusznie zauważył Mateusz większość katolików podobnie jak Ty wierzy w to co Ty, łącznie z boskością Jezusa. Więc o co kaman? Przecież nikt Ci nie każe chodzić do meczetu..., a nawet jeśli...
by was nie ogarnęła bojaźń przed tymi bogami.- boisz się obrazków krzyżyków czy kościoła czy meczetu czy padasz na kolana przed obrazkiem Buddy ze strachu przed nim?
powiedzcie sobie w myśli: Tobie należy się cześć, o Panie!  Mój bowiem anioł jest z wami i on sam szukać będzie dusz waszych. no, tak sobie powiedz w myśli i widocznie wszystko będzie OK. A moim zdaniem chodzi tutaj o to w co wierzysz, a nie komu oddajesz pokłon. Jeśli wierzysz, że istnieją inni bogowie i będziesz miał przekonanie, że faktycznie mogą działać, to wtedy faktycznie dobrze nie jest

Ale moim zdaniem wszystko rozbija się o definicję "dorosłości". Dostrzegasz fakt, że młody człowiek jest uzależniony od rodziców dopóki nie osiągnie pełnoletności ponieważ rodzice do tego czasu za młodego człowieka odpowiadają, ale koniecznie chciałbyś, aby dziecko mogło za siebie decydować, choć to niemożliwe czy to ze względu na prawo państwowe czy zwłaszcza, moim zdaniem ze względu na prawo nadane przez Boga.
Moja definicja jest taka, że jestem dorosły, kiedy mogę decydować o sobie i za siebie.
A mogę decydować o sobie i za siebie, gdy się usamodzielnię czyli zacznę na siebie zarabiać i najlepiej jak wyprowadzę się z domu. Wtedy jestem samowystarczającą ,samodzielną jednostką i od mojego życia wszystkim wara
Mogę przyjmować dobre rady, ale nie muszę. Tyle, że ta dorosłość wiąże się z kolejnymi obowiązkami i odpowiedzialnością. Nie ma nic za darmo
Odpowiedz
#40
(2018-09-02, 07:32 PM)Gerald napisał(a): No, też myślę, że warto się zastosować, jak już strasznie tego pragniesz i porównujesz pójście do kościoła katolickiego do "oddawania czci" obcym bogom. Jak słusznie zauważył Mateusz większość katolików podobnie jak Ty wierzy w to co Ty, łącznie z boskością Jezusa. Więc o co kaman? Przecież nikt Ci nie każe chodzić do meczetu..., a nawet jeśli...
by was nie ogarnęła bojaźń przed tymi bogami.- boisz się obrazków krzyżyków czy kościoła czy meczetu?

Ale moim zdaniem wszystko rozbija się o definicję "dorosłości". Dostrzegasz fakt, że młody człowiek jest uzależniony od rodziców dopóki nie osiągnie pełnoletności ponieważ rodzice do tego czasu za młodego człowieka odpowiadają, ale koniecznie chciałbyś, aby dziecko mogło za siebie decydować, choć to niemożliwe czy to ze względu na prawo państwowe czy zwłaszcza, moim zdaniem ze względu na prawo nadane przez Boga.
O ile katolicy wierzą w to co ja to są dwie rzeczy których nie zrobię. 1 Modlitwa do Maryi ale ok po prostu w czasie tej formułki nie będę się odzywał. 2 rzecz "Przemienienie" nie będę kłaniać się chlebowi. Myślę, że to wywołałoby duży dyskomfort kiedy ludzie naokoło klękają a ja bym stał.
Nie boję się obrazków itd. Jestem dość przewrażliwiony jeżeli chodzi o kult obrazów i uważam bogów którzy są tam ukazani za oszustwo.
Jeżeli uważasz, że bóg stoi za przykazaniem czcij ojca swego i matkę swoją {też tak uważam} to zauważ, że nie ma tam ograniczenia czasowego w stylu do pełnoletniości. Czyli jeżeli dobrze wnioskuję powinniśmy być pod władzą ojca aż umrze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości