Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Inne metody weryfikacji
(2019-01-30, 09:09 PM)Przemeks napisał(a):
Cytat:A jak uważasz, czemu w takim razie te rzeczy spotykają też posłusznych?
Pewnie Mateusz ma na myśli Hioba... albo Jezusa?
Tylko o ile dużo się mówi o tym, że Jezus cierpiał aby dać okup za życie grzesznych ludzi, to o Hiobie wspomina się mniej, a przecież o ile pamiętam też cierpiał. Niektórzy zastanawiają się też, dlaczego Jezus tyle cierpiał..., ale może rozmydlam temat, więc na razie się zamknę.

Ja się ostatecznie doczytałem w księdze Hioba, że Bóg tak może zrobić w celu uchronienia gościa przed wpadnięciem w pychę. (rozdział 33)
Odpowiedz
Eliahu, racja że Biblia zdecydowanie sceptyczniej podchodzi do tematu cudów niż większość ludzi uważających że obecnie cuda są istotą chrześcijaństwa.
Pociągnę jeszcze dalej, bo warto to podkreślić: podejście Jezusa do cudów jest też bardzo spójne z resztą Biblii.
Pewnego razu pocisnął nawet naprawdę mocno i w odniesieniu do tych co będą używali świadectw, cudów itp by potwierdzić że w ten sposób rozumieją naśladowanie Go powiedział:
„Ale ja im wtedy oświadczę: ‚Nigdy was nie znałem! Odejdźcie ode mnie, wy, którzy postępujecie niegodziwie!’.” Mat 7:23
Mocne. Warto w kontekście ganianiny za cudami przemyśleć.

To, że na Ziemi nie dzieje się tak jakbyśmy sobie tego życzyli też tłumaczy Biblia. Bóg stworzył człowieka z wolną wolą i po buncie tylko sporadycznie ingeruje w ziemskie sprawy. Jezus rozwinął temat i podał kilka dodatkowych informacji o tym. Np to że władcą jest tu ten którego Biblia nie wymienia nigdy z imienia a który nazywany jest szatanem (przeciwnik), diabłem (oszczerca), złym, niegodziwcem, bogiem/władcą świata itp. Dlatego też Jezus kazał się modlić o to by przyszło Królestwo Boże i by w końcu wola Boża działa się też na Ziemi tak jak w niebie. (Mat 6:10)
Wtedy to dopiero rzeczywiście „cała Ziemia zostanie napełniona chwałą Jehowy” (Liczb 14:21, kontekst warto przeczytać bo fajnie o cudach jest, o tym że trwale nie przekonują jednoznacznie wszystkich i o tym, że Boża cierpliwość też ma swoje granice)
i „otrze wszelką łzę i śmierci, bólu i krzyku już nie będzie” Obj 21:3,4
Zresztą, to wiara w to, że to wszystko ma się stać za pośrednictwem Jezusa, który okazał się Chrystusem miała wyróżniać chrześcijan.
A puki co...jest jak jest.
Dlatego nie ma sensu jakieś totalne przypisywanie wszystkiego co złe Bogu. Jak nie wierzycie Biblii, to warto obiektywnie spojrzeć na to co się dzieje na Ziemi i sceptyczniej podejść do skrajnych postaw mówiących o tym, że  Bóg ingeruje ciągle we wszystko z dobrym lub złym skutkiem.

Przyznam się też, że jestem strasznie ciekawy co Martin miał na myśli gdy pisał o cudzie na odwykcampie. Smile
O co chodziło?
Kiedyś spotkałem się z opinią, znajomego, który „nawrócił się” (a jeszcze dokładniej go cytując to „przyjął Jezusa do serca”) po wizycie w jakimś kościele gdzie niektórzy bulgotali jakimiś niezrozumiałymi dla nikogo językami a na niego samego zstąpił „wyjątkowy przejaw łaski” bo go coś tam przestało boleć.
Hm...mam na ten temat swoją opinię, ale najważniejsze jest to co na ten temat powie kiedyś Jezus. Zareaguje inaczej niż w opisie z Mateusza 7 rozdziału?
Odpowiedz
Cytat: Pewnie Mateusz ma na myśli Hioba... albo Jezusa?

Nie, miałem akurat na myśli 6 mln Żydów zamordowanych w czasie II WŚ. Nawet jeśli ktoś wyznaje, moim zdaniem skandaliczną, teorię, że to kara na bezbożny naród żydowski, to przecież wśród ofiar były też niemowlęta. Je też Bóg karał za grzechy?

Albo te wszystkie raki, nowotwory - serio uważacie, że ci wszyscy ludzie sobie zasłużyli na taki los? Byliście kiedyś na oddziale onkologii? Bylibyście im to w stanie powiedzieć w twarz?
Odpowiedz
(2019-01-31, 12:07 AM)mateusz napisał(a):
Cytat: Pewnie Mateusz ma na myśli Hioba... albo Jezusa?

Nie, miałem akurat na myśli 6 mln Żydów zamordowanych w czasie II WŚ. Nawet jeśli ktoś wyznaje, moim zdaniem skandaliczną, teorię, że to kara na bezbożny naród żydowski, to przecież wśród ofiar były też niemowlęta.

A co z innymi narodami? Bóg ukarał wszystkich, czy tylko niektórych, a reszta biła się między sobą bez akompaniamentu bożego? Wink
Cytat:Albo te wszystkie raki, nowotwory - serio uważacie, że ci wszyscy ludzie sobie zasłużyli na taki los? Byliście kiedyś na oddziale onkologii? Bylibyście im to w stanie powiedzieć w twarz?

Hej, wrzucasz każdą osobą z rakiem do jednego worka pt. "nie zasługujący na raka". A przecież są nowotwory, które nie biorą się znikąd, tak jak inne choroby, tylko np. z nałogowego palenia papierosów. Ja nie uważam, że ludzie zasłużyli sobie na taki los, ale kimże ja jestem, jak nie częściowo bezradnym i nie posiadającym na różne tematy wiedzy - człowiekiem.
Odpowiedz
A to ja tak trochę w odpowiedzi zadam pytanie: na co według ciebie generalnie zasługujemy jako ludzie?
Skąd ma wynikać to, że sobie zasłużyliśmy albo nie zasłużyliśmy?
Do czego konkretnie Boga zobowiązuje sam fakt naszego istnienia?
Jak ty to widzisz?

Nie dramatyzuj znowu z tym "bylibyście im powiedzieć w twarz", jakby to było aż takie wbrew powszechnej opinii. Wcale nie tak znowu ludzi obwinia akurat Boga za to, że ich spotykają nieprzyjemności. Zresztą mój przyjaciel Greg leczył raka od prawie roku, przecierpiał swoje. Jakoś nie widzi nic skandalicznego w stwierdzeniu, że to od Boga pochodzi.

Ale też i nie upraszcza sprawy ani nie sprowadza wszystkiego do "kary za bezbożność". I ja też nie. Twierdzę dalej, tak samo jak twierdziłem, że herr Hitler był od Boga i wszystko co się działo miało swoje źródło w jego postanowieniu. Ale nie mówiłem nigdy dlaczego tak postanowił. Zwyczajnie nie wiem czy to czegoś konsekwencja, czy za coś kara, czy coś całkiem innego. Nie przeszkadza mi widzieć tu Boga jako kogoś odpowiedzialnego, kto się tej odpowiedzialności wcale nie wypiera, wręcz przeciwnie: jeżeli wierzyć Biblii to wręcz ją podkreśla.

Dlatego nie biorę udział w tej rozmowie, bo ewidentnie nie dotyczy ona moich poglądów, tylko poglądów kogo innego. Wiem, że ludzie nieprzyjemnie upraszczają sobie takie sprawy i posuwają się za daleko deklarując, że wiedzą doskonale jakie są powody postanowień Boga. Ja się tak daleko nie posuwam, mogę tylko próbować zgadywać.

Nie zachowuj się, Mateusz, jak byś był jedyny, który zdaje sobie sprawę z tego jak ludzie cierpią. Myślisz, że tylko ty jeden bywałeś na oddziałach onkologii? Mieszkaliśmy w Lublinie z taką wielką pluszową żabą, która była jednym z wielu prezentów, które ludzie dawali dla dzieci chorych na raka. Dzieci nie mogły jej mieć, więc wzięliśmy ją sobie do domu. Przypominała mi o nich. Ale zdaje się, że widziałem w niej całkiem co innego niż ty widzisz, bo nie wywoływała we mnie najmniejszej chęci wznoszenia pięści do nieba ani opinii, że to skandaliczne widzieć rolę Boga w nieszczęściach innych. Wywołuje we mnie zupełnie inne uczucia. Zupełnie inne.

Inaczej widzę świat. Inaczej widzę w nim Boga. Inaczej widzę dzieci. Inaczej widzę życie i śmierć, radość i cierpienie.

Dziwne jest to jak inaczej ludzie mogą widzieć świat, ale tak jest. Możesz krzyczeć "jak tak można" ile dusza zapragnie, ale na co to komu się przyda? Ani trochę nie zbliży cię to do tego, żeby poznać co widzę i zrozumieć dlaczego. Z drugiej strony ja wiem co ty widzisz i rozumiem powody. Korwinem nie jestem, wiem co się czuje widząc dziecko, które cierpi i kiedy się odruchowo szuka sensu, ale nigdzie go nie widać.

Do tego punktu rozumiemy się dobrze. Dopiero dalej się nam drogi rozmijają.

Niech się rozmijają. Ja nie chcę zgodności ani jednorodności. Chcę wiedzieć, widzieć, czuć, że ludzie myślą inaczej i widzą inaczej. Niech mnie nawet oskarżają o różne rzeczy, o nieludzkie okrucieństwo, zresztą pewnie nawet muszą, bo to naturalny wniosek z innego sposobu widzenia. Ale ja nie zawsze chcę odpowiadać. Znajdziesz bez problemu innych, którzy chcą dyskutować, udowadniać, przekonywać.

Ja widzę świat niż ci, też. Nie będę udowadniać jak oni, dla mnie "obrona wiary" to jakaś aberacja. Cenniejsze są dla mnie te twoje odruchy oburzenia, niż szukanie racji. Wszystko mi jedno czy ją mam czy nie mam, ważniejsze jest, że te odruchy i wnioski płyną z czegoś pięknego, z tej bardzo ludzkiej miłości do innych ludzi. Podoba mi się. Więc czemu miałbym to zmieniać? Dajesz dobry przykład innym, bo to właśnie na tym, co tobą kieruje w tych poglądach, powinno się budować swoją wizję Boga, a nie wbrew temu!

Zgadzam się więc z tobą, że to skandal, że wielu ludzi po kościołach dla swoich przekonań zagłusza w sobie te ludzkie odruchy. Jak ci to w czymś pomoże, możesz mnie wrzucić do tej samej kategorii, a ja - czy chcesz czy nie - zawsze się zastanowię, czy może nie masz racji. Ale lepiej nie przebywaj ze mną za dużo, bo szybko zauważysz, że nijak do ludzi z tej kategorii nie pasuję. O jaka wtedy kategoria zostanie?

Mniejsza z tym, może kiedyś będzie okazja pogadać bardziej prywatnie. Może na OdwykCampie? Jak nie będzie to szkoda, bo to jedna z tych spraw, o których nie za dobrze się pisze. Litery są zbyt rzeczowe i zimne na takie tematy. Nie przekazują dobrze tego co chcę powiedzieć. Szkoda, że nie można po prostu wejść w czyjąś głowę na chwilę i zobaczyć świat jego oczami. To by wiele rzeczy uprościło.

Pewnie Black Mirror zrobi kiedyś o tym odcinek.
Odpowiedz
Ok, to mam na co odpowiadać...

Cytat:A co z innymi narodami? Bóg ukarał wszystkich, czy tylko niektórych, a reszta biła się między sobą bez akompaniamentu bożego?

No właśnie się o to was pytam. Jak winni umarli, to była kara, to by było logiczne. A jak niewinni, to co to właściwie było?

Padło od kogoś wyjaśnienie: coś co ma nauczyć karanego pokory. Ale tu ono ewidentnie nie ma zastosowania, bo karany już się nigdy niczego nie nauczy.

O tym konkretnym narodzie napisałem dlatego, że odpisywałem konkretnej osobie, która uznałem, że złapie aluzję.

Cytat:Ja nie uważam, że ludzie zasłużyli sobie na taki los, ale kimże ja jestem, jak nie częściowo bezradnym i nie posiadającym na różne tematy wiedzy - człowiekiem.

No właśnie. Czyli logicznie, skoro sobie nie zasłużyli, to nie jest to sprawiedliwe. A skoro coś zostało zesłane przez Boga i jest niesprawiedliwe, to...

I tego właśnie dotyczy moje pytanie.

To teraz Martin.

Cytat:A to ja tak trochę w odpowiedzi zadam pytanie: na co według ciebie generalnie zasługujemy jako ludzie?
Skąd ma wynikać to, że sobie zasłużyliśmy albo nie zasłużyliśmy?

Wg mnie nie ma czegoś takiego jak "generalnie jako ludzie". Są pojedyncze osoby, jest np. Martin i jest Mateusz.
I te osoby robią złe i dobre rzeczy, i w związku z tym jest sens je karać lub nagradzać w dany sposób, w zależności od tego, co kto konkretnie zrobił.
Duże znaczenie ma tutaj wymiar przestępstwa i kary, bo np. absurdem jest karanie kogoś wiecznością w jeziorze ognia za kradzież bułki za 60gr - a takie coś wynika z typowej kościelnej teologii protestanckiej.

Cytat:Do czego konkretnie Boga zobowiązuje sam fakt naszego istnienia?

Sam fakt - do niczego.
Za to, jeśli chce się nazywać dobrym, to zobowiązuje go to do bycia dobrym.
Tak samo, jeśli chce się nazywać sprawiedliwym sędzią, to zobowiązuje go to do sądzenia sprawiedliwie.
Inaczej by kłamał.

Ja nie mam problemu z konceptem Boga. Może był i stworzył świat, kto tam wie.
Mam tylko problem z uznaniem, że jest dobry i sprawiedliwy.

Hipotetycznie - jak już mówimy o serialach - świat może być właśnie taką symulacją z Black Mirror, gdzie naukowiec sobie umieścił świadome ludziki i obserwuje, co zrobią. Czasem wywoła jakąś wojnę, żeby było ciekawiej, czasem ześle chorobę czy potop, bo się za bardzo namnożyły i zaczynają cwaniakować. Ja wtedy nawet nie byłbym zły na tego stwórcę. Rozumiem jego pobudki. Też grałem w Cywilizację.

Ale na pewno nie jest on wspaniałą, dobrą istotą, którą ja chcę czcić.

I poza tym nie sądzę, że jest taki właśnie stwórca.

Cytat:Jakoś nie widzi nic skandalicznego w stwierdzeniu, że to od Boga pochodzi.

Jego sprawa. Ale znam osoby, które widzą.

Cytat:Ja widzę świat niż ci, też. Nie będę udowadniać jak oni, dla mnie "obrona wiary" to jakaś aberacja. Cenniejsze są dla mnie te twoje odruchy oburzenia, niż szukanie racji. Wszystko mi jedno czy ją mam czy nie mam, ważniejsze jest, że te odruchy i wnioski płyną z czegoś pięknego, z tej bardzo ludzkiej miłości do innych ludzi. Podoba mi się. Więc czemu miałbym to zmieniać? Dajesz dobry przykład innym, bo to właśnie na tym, co tobą kieruje w tych poglądach, powinno się budować swoją wizję Boga, a nie wbrew temu!

Dzięki. Wydaje mi się, że tak jest bardziej ludzko. Ścieżką szukania racji też próbowałem. Było kijowo, ale do wniosków doszedłem.

Cytat:Mniejsza z tym, może kiedyś będzie okazja pogadać bardziej prywatnie. Może na OdwykCampie?

Może. Fajnie by było.
Odpowiedz
Ja rozumiem to niezrozumienie dla wszechmogącego Boga, który nie rozmnaża chleba w Afryce. Z drugiej strony poznaję Go coraz lepiej i widzę, że On naprawdę chce, żeby ludzie sami decydowali, czyniąc sobie ziemię poddaną. Będąc wszechmogącym nieźle się ogranucza, dając nam maksimum wolności. I z tego wynika, że ja i co drugi mój sąsiad niejednokrotnie marnujemy jedzenie, które komuś w Afryce uratowałoby dziecko. Więc można krzyczeć do Boga "Patrzysz na to i nic nie robisz??!!" , a można się zastanowić, co ja mogę z tym zrobić. Może zamiast kolejnego burgera z colą wpłacę na fundację, która tam działa i zachęcę innych. Zwłaszcza tych, co się przejadają, będzie dwa pożytki w jednej akcji.
A z tym Hitlerem. On osobiście to niezagazował żadnego niemowlaka. On umiał ludzi zorganizować do posłuszeństwa strasznej ideologii. Ale sami zdecydowali. Tak jak decydują kupować kolejne sukienki, samochody, albo bowsze telefony, gdy umiera z głodu kolejne dziecko w Afryce. Zacznijmy od siebie, to przy okazji odkryjemy, o co Bogu chodzi z tym wszystkim.
Kurcze, też bym wolała pogadać, niż tak pisać. To co z tym OdwykCampem??
Odpowiedz
Karolina,

Tak jak pisałem wcześniej - ja takiej wizji Boga jak twoja w ogóle nie podważam. Skoro stworzył świat, napuścił chorób i szkodników, i zostawił to wszystko ludziom, żeby sami ogarnęli - to nie lubię go, ale rozumiem pobudki. Też miałem kiedyś rybki i bardzo fajnie się patrzyło, jak sobie pływają, budują norki, rozmnażają się, itd.

Taki Bóg trochę mi się kojarzy z głównym bohaterem opowiadania "Piaseczniki" George'a R.R. Martina. Nie jest to sympatyczny typ, ale częściowo można go zrozumieć.

Zgadzam się też co do rozwiązania problemu głodu i chorób - skoro na Boga nie można liczyć, bo nie odpowiada na modlitwy, no to musimy sami wziąć sprawy w swoje ręce i sami zorganizować sprawy tak, żeby żarcia i leków wystarczyło dla jak największej liczby potrzebujących.

Ale tu chrześcijanie muszą sobie odpowiedzieć na pytanie - w zasadzie dlaczego nie możemy liczyć na naszego dobrego Ojca? Przecież podobno:

J 14:13-14 napisał(a):A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

Tak całkiem trzymając Jezusa za słowo, to obietnicy nie dotrzymał.

Ale w sumie to wcale nie o krytykę tego mi chodziło. Raczej: ktoś powiedział, że nieszczęścia są nie tyle efektem wolnej woli ludzi zostawionych przez Boga samym sobie, tylko zesłaną przez niego sprawiedliwą karą za grzechy. No więc ja podałem przykłady, gdzie ewidentnie nie jest to sprawiedliwe, i chciałem się dowiedzieć, czy też Bóg to zsyła. Bo jeśli tak, to jest niesprawiedliwy, a jeśli nie - no to jednak nie wszystko od niego pochodzi. Taki logiczny problem.
Odpowiedz
Mnie zawsze zastanawiało mierzenia Boga ludzką miarą/ Skąd to sie bierze? Czujemy sie bardziej "sprawiedliwi" i bardziej "dobrzy" bo widzimy kawałek rzeczywistości?
A czemu Bóg robi to:
"ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych"
Ciekaw jestem dlaczego
Nie prościej, skoro jest wszechmocny, byłoby wytracić tych złych?
No przecież prościej
Czemu nie likwiduje? Przecież każdy dobry człowiek zlikwidowałby zło
P.S. Słowo pisanie jest fajne bo zostaje.
A Odwykcampy są przereklamowane, jak większość chrześcijańskich uniesieńWink
Ale fajne som. Tyle, że cudów ni ma, oprócz cudu ludzkiej społeczności
I to jest fajne i to polecam. Bo ludzie często dobre somWink

Aha
Cytat:   J 14:13-14 napisał(a):
   A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.


Tak całkiem trzymając Jezusa za słowo, to obietnicy nie dotrzymał.

Zależy jak patrzeć. Jeśli po wersecie to i racja, a jeśli po całości:

12 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca4. 13 A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. 14 O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.
15 Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. 16 Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela5 da wam, aby z wami był na zawsze - 17 Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. 18 Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. 19 Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. 20 W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was
21 Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie». 22 Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota6: «Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?» 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. 24 Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.

To kto spełnia niech pierwszy rzuci kamieniem...
bo to się wiąże z tym:
Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!17 39 18 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! 42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie

43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził20. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; 45 tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

No i teraz
Kto To spełnia niech pierwszy rzuci kamieniem.
Ja absolutnie nie, ale może ktoś?
Jesteśmy empatyczni i czujemy ból innych. Każdy kto ma trochę człowieczeństwa w sobie, to właśnie czuje. Nie da sie inaczej. Nawet jak na chwilkę zapominamy...
Czemu odmawiamy tej empatii Bogu, skoro jesteśmy, podobno, na podobieństwo?
Odpowiedz
(2019-02-01, 09:33 PM)mateusz napisał(a): No więc ja podałem przykłady, gdzie ewidentnie nie jest to sprawiedliwe, i chciałem się dowiedzieć, czy też Bóg to zsyła. Bo jeśli tak, to jest niesprawiedliwy, a jeśli nie - no to jednak nie wszystko od niego pochodzi. Taki logiczny problem.

Frapuje mnie problem sprawiedliwości, bożej w szczególności. Może to trochę skomplikowane, ale spróbuję podjąć się zadania przedstawienia tego problemu. Otóż po pierwsze mamy dwa przypadki: Bóg rządzi światem - Jahwe, wywyższa kogo chce i poniża kogo chce, i trochę rozbieżna koncepcja  chociaż może nie do końca - diabeł rządzi światem - prawdopodobnie otrzymawszy od Boga tę władzę po grzechu pierwszych ludzi i to przez jego działalność jest tyle zła. O tym, że diabeł ma wpływ na losy ludzi jest mowa chociażby w Księdze Hioba, kiedy Bóg pozwala diabłu na działalność względem tego człowieka, jak i NT gdzie Jezus jest kuszony przez diabła, który namawia go do oddania mu pokłonu, a odda mu wszystkie królestwa świata, bo jemu są poddane.
Nauczono nas, że to my ustalamy prawa, warunki gry według których toczą się losy świata. Może dlatego jest tyle wścibania nosa w cudze sprawy - bo jeden chce ustalać granice drugiemu, stanowić dla siebie prawa, a dla innych obowiązki. A co, jeśli Bóg to widzi inaczej? Może to właśnie Bóg chce ustanawiać zasady gry? Ja często, może podobnie jak Mateusz (a może nie - skoro jest sceptycznie nastawiony do wiary w Boga), wyobrażam sobie, że Bóg to jest w błogiej szczęśliwości, siedzi pewny siebie na tronie i tylko pokazuje aniołom - Ty pójdziesz tam, a Ty tam. A tutaj, na Ziemi miliardy osób w mozole przeżywa każdy dzień (oczywiście jedni mają lepiej, a inni gorzej, ale chyba nikomu nie jest łatwo). Ale może ta koncepcja ma luki i Bóg cierpi razem z nami, dlatego, że my cierpimy, ale nie chce mieszać się do rządów człowieka, który przekraczając jego nakaz pozbawił się jego opieki do czasu, aż udowodni ostatecznie, że nie jest w stanie bez Boga sprawować władzy nad światem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości