Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Inne metody weryfikacji
#71
(2019-01-13, 09:41 AM)bartekulka napisał(a): Będę brutalnie szczery.

Skoro od 2 tys lat nie ma żadnego dowodu, to po jaką cholerne zawracać sobie tym całym chrześcijaństwem głowę. Może ono jest gówno warte i o kant dupy rozbić?
Bardzo dobre pytanie. Jedni uważają, że tak, a inni uważają, że nie. Wybierz sobie dowolną opcję
Poszlaki jakie mnie przekonują podałem ci na priv to nie będę się powtarzał bo i tak ciebie nie przekonują.
Cytat:Pewnie dostanę bana albo coś za styl jaki napisałem, ale wypowiadam się szczerze
Pragne cię uspokoić, że za przekonania, ani ich brak tutaj się nie banuje, "albo coś", a styl choć ekspresyjny to nikogo nie obraża więc jest OK. Jedynie trochę mnie przeraziło zabijanie dla dowodu, ale jak rozumiem to jakby wyrażenie swojej determinacji, a nie dosłowna chęć mordu, mam nadzieję...ykhm
Nikogo nie obrażasz, a jedynie poszukujesz, a że z pasją, to i dobrze.
Niestety ja nie umiem pomóc więc postaram się więcej nie wtrącać
Odpowiedz
#72
(2019-01-18, 12:03 AM)Gerald napisał(a):
(2019-01-13, 09:41 AM)bartekulka napisał(a): Będę brutalnie szczery.

Skoro od 2 tys lat nie ma żadnego dowodu, to po jaką cholerne zawracać sobie tym całym chrześcijaństwem głowę. Może ono jest gówno warte i o kant dupy rozbić?
Bardzo dobre pytanie. Jedni uważają, że tak, a inni uważają, że nie. Wybierz sobie dowolną opcję
Poszlaki jakie mnie przekonują podałem ci na priv to nie będę się powtarzał bo i tak ciebie nie przekonują.
Cytat:Pewnie dostanę bana albo coś za styl jaki napisałem, ale wypowiadam się szczerze
Pragne cię uspokoić, że za przekonania, ani ich brak tutaj się nie banuje, "albo coś", a styl choć ekspresyjny to nikogo nie obraża więc jest OK. Jedynie trochę mnie przeraziło zabijanie dla dowodu, ale jak rozumiem to jakby wyrażenie swojej determinacji, a nie dosłowna chęć mordu, mam nadzieję...ykhm
Nikogo nie obrażasz, a jedynie poszukujesz, a że z pasją, to i dobrze.
Niestety ja nie umiem pomóc więc postaram się więcej nie wtrącać

Dzięki
Odpowiedz
#73
(2019-01-17, 10:01 PM)bartekulka napisał(a): To co przemawia za zmartwychwstaniem, ponawiam pytanie Mateusza?

To w końcu EOT czy nie? Smile
Odpowiedz
#74
Nie zakładam nowego wątku, ale wypunktuje, to co na dzień dzisiejszy dostrzegam jako powody wiary w zmartwychwstanie Jezusa i tego że zyje:
1. Relacja tekstowa NT
2. Wpływ Jezusa na życie ludzi-skąd wiadomo, że to on jak sprawdzic/zweryfikować?
3. Osobiste objawienie
4. Spełnienie prosby- proszę Jezusa o coś szczególnego, jeśli się to spełnia, to wiem, że żyje.
5. Jak osoba posłana przez Boga podejdzie do Ciebie i powie Ci coś czego nie mogła sama od siebie wiedzieć o Twoim życiu lub powie proroctwo i się spełni. Wtedy można uznać, że Jezus żyje. Są ludzie z darem prorokowania, więc Big mógłby się posłużyć dla każdej indywidualnej osoby, aby poświadczyc że jest, troszczy się i jesteśmy dla niego wazni.
6. Zewnętrzne źródła, czyli po za NT, które świadczą o zmianie osobowości Pawła.

Ma ktoś jakieś inne pomysły?
Odpowiedz
#75
Opiszę sytuację z zeszłego tygodnia. Jednego wieczoru rozkminiałem trochę na temat swojego życia, a dokładniej tego jak to, że ojciec nie podołał za bardzo swojej roli i gdy dorastałem i potrzebowałem dobrego wzorca w domu to on miał problem sam ze sobą i nie mogłem na niego liczyć, wpłynęło na moje późniejsze lata i błędy i syf, który robiłem. Pisałem też z kumplem na ten temat, bo miał podobną sytuację z ojcem (z tym, że jego ojciec pił i zmarł, a mój się wyleczył). Zastanawiałem się na ile to rzeczywiście na mnie wpłynęło i czy przypadkiem nie szukam usprawiedliwienia dla siebie. Pytałem też Boga przed pójściem spać jak to z tym jest. Rano obudziłem się, otworzyłem oczy i pierwsze co do mnie przyszło (nie wiem czy to była myśl czy głos czy co, ale nie było to ode mnie, ale jakby z zewnątrz) "zobacz Ezechiela", pomyślałem sobie "ale co Ezechiela?", odpowiedź "18". Otworzyłem w telefonie i mnie zamurowało. Ostatni raz Ezechiela czytałem dawno temu (miesiące, a może ponad rok) i nie znam co gdzie jest, a tam był cały rozdział o tym o czym rozmyślałem. Osobiście uważam, że to było od Ducha Świętego. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło. Ktoś, kto nie wierzy powie pewnie, że to ludzki mózg jest zdolny do tego i tyle...
Odpowiedz
#76
(2019-01-21, 02:26 PM)piszkoo napisał(a): Opiszę sytuację z zeszłego tygodnia. Jednego wieczoru rozkminiałem trochę na temat swojego życia, a dokładniej tego jak to, że ojciec nie podołał za bardzo swojej roli i gdy dorastałem i potrzebowałem dobrego wzorca w domu to on miał problem sam ze sobą i nie mogłem na niego liczyć, wpłynęło na moje późniejsze lata i błędy i syf, który robiłem. Pisałem też z kumplem na ten temat, bo miał podobną sytuację z ojcem (z tym, że jego ojciec pił i zmarł, a mój się wyleczył). Zastanawiałem się na ile to rzeczywiście na mnie wpłynęło i czy przypadkiem nie szukam usprawiedliwienia dla siebie. Pytałem też Boga przed pójściem spać jak to z tym jest. Rano obudziłem się, otworzyłem oczy i pierwsze co do mnie przyszło (nie wiem czy to była myśl czy głos czy co, ale nie było to ode mnie, ale jakby z zewnątrz) "zobacz Ezechiela", pomyślałem sobie "ale co Ezechiela?", odpowiedź "18". Otworzyłem w telefonie i mnie zamurowało. Ostatni raz Ezechiela czytałem dawno temu (miesiące, a może ponad rok) i nie znam co gdzie jest, a tam był cały rozdział o tym o czym rozmyślałem. Osobiście uważam, że to było od Ducha Świętego. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło. Ktoś, kto nie wierzy powie pewnie, że to ludzki mózg jest zdolny do tego i tyle...

Normalne zjawisko. Idziesz spać z jakimś problemem - budzisz się z rozwiązaniem.

Po prostu jak śpisz, to w tle mózg ciągle "przeżuwa" problemy.

Sam to stosuję często. Jak np. piszę jakiś tekst i nagle utknę to idę spać, rano się budzę z gotowymi dalszymi akapitami w głowie.
Odpowiedz
#77
(2019-01-21, 11:09 PM)mateusz napisał(a):
(2019-01-21, 02:26 PM)piszkoo napisał(a): Opiszę sytuację z zeszłego tygodnia. Jednego wieczoru rozkminiałem trochę na temat swojego życia, a dokładniej tego jak to, że ojciec nie podołał za bardzo swojej roli i gdy dorastałem i potrzebowałem dobrego wzorca w domu to on miał problem sam ze sobą i nie mogłem na niego liczyć, wpłynęło na moje późniejsze lata i błędy i syf, który robiłem. Pisałem też z kumplem na ten temat, bo miał podobną sytuację z ojcem (z tym, że jego ojciec pił i zmarł, a mój się wyleczył). Zastanawiałem się na ile to rzeczywiście na mnie wpłynęło i czy przypadkiem nie szukam usprawiedliwienia dla siebie. Pytałem też Boga przed pójściem spać jak to z tym jest. Rano obudziłem się, otworzyłem oczy i pierwsze co do mnie przyszło (nie wiem czy to była myśl czy głos czy co, ale nie było to ode mnie, ale jakby z zewnątrz) "zobacz Ezechiela", pomyślałem sobie "ale co Ezechiela?", odpowiedź "18". Otworzyłem w telefonie i mnie zamurowało. Ostatni raz Ezechiela czytałem dawno temu (miesiące, a może ponad rok) i nie znam co gdzie jest, a tam był cały rozdział o tym o czym rozmyślałem. Osobiście uważam, że to było od Ducha Świętego. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło. Ktoś, kto nie wierzy powie pewnie, że to ludzki mózg jest zdolny do tego i tyle...

Normalne zjawisko. Idziesz spać z jakimś problemem - budzisz się z rozwiązaniem.

Po prostu jak śpisz, to w tle mózg ciągle "przeżuwa" problemy.

Sam to stosuję często. Jak np. piszę jakiś tekst i nagle utknę to idę spać, rano się budzę z gotowymi dalszymi akapitami w głowie.

To ciekawe. Jednak obudzić się z gotowymi dalszymi akapitami, a obudzić się i usłyszeć głos (w duchu?), że mam zajrzeć do książki, którą czytałem raz dosyć dawno temu i zaraz dowiedzieć się na której dokładnie stronie ją otworzyć to nie to samo. Może po prostu w ten sposób to działa, że duch uruchamia jakiś obszar w mózgu, który normalnie jest nieużywany. Można opisać naukowo zjawisko, ale przyczyna jego wystąpienia może być z zewnątrz.
Odpowiedz
#78
Cytat:Jednak obudzić się z gotowymi dalszymi akapitami, a obudzić się i usłyszeć głos (w duchu?), że mam zajrzeć do książki, którą czytałem raz dosyć dawno temu i zaraz dowiedzieć się na której dokładnie stronie ją otworzyć to nie to samo.

Sorry, ale to jest dość znany rozdział. Nawet na tym forum był parę razy wałkowany. I do tego jest średnio na temat, bo pytałeś, czy błędy życiowe rodziców wpływają na zachowanie ich dzieci, a rozdział mówi o czym innym - o karnej odpowiedzialności dzieci za winy rodziców.

W sensie: nie pytałeś przecież, czy Bóg cię będzie karał za grzechy twojego ojca - a właśnie na to pytanie odpowiada rozdział.

Mógł ci się jedynie skojarzyć na zasadzie podobieństwa (sam piszesz, że czytałeś wcześniej tę księgę).

Dla mnie jednak całkiem nowe, sensowne akapity, które się "przyśniły" są bardziej niesamowite... a jednak mam to często i jest to całkowicie naturalne.

Przekonujący cud, pozbawiony oczywistych wyjaśnień, to by było coś takiego: Budzisz się rano, słyszysz w głowie "dzieła zebrane Daniela Naborowskiego, wydanie z 1990 roku, tom 3, strona 115, trzecie zdanie od góry". Ty - nie będąc jak zakładam fanem poezji barokowej Wink - idziesz do biblioteki, wypożyczasz, patrzysz, i jest tam napisane np.: "tak, zachowanie twojego ojca miało na ciebie wpływ, ale nie możesz z tego robić wymówki".

To by było przekonujące, bo nie można tego wytłumaczyć inaczej, niż ingerencją istoty, która dobrze zna tego poetę i chce ci udzielić odpowiedzi na pytanie.

A u ciebie jest inaczej: bo książkę znasz, fragment jest słynny, namiar niedokładny, a odpowiedź nie do końca na temat.

No więc naciągane to jest jak dla mnie.
Odpowiedz
#79
(2019-01-22, 12:43 AM)mateusz napisał(a):
Cytat:Jednak obudzić się z gotowymi dalszymi akapitami, a obudzić się i usłyszeć głos (w duchu?), że mam zajrzeć do książki, którą czytałem raz dosyć dawno temu i zaraz dowiedzieć się na której dokładnie stronie ją otworzyć to nie to samo.

Sorry, ale to jest dość znany rozdział. Nawet na tym forum był parę razy wałkowany. I do tego jest średnio na temat, bo pytałeś, czy błędy życiowe rodziców wpływają na zachowanie ich dzieci, a rozdział mówi o czym innym - o karnej odpowiedzialności dzieci za winy rodziców.

W sensie: nie pytałeś przecież, czy Bóg cię będzie karał za grzechy twojego ojca - a właśnie na to pytanie odpowiada rozdział.

Mógł ci się jedynie skojarzyć na zasadzie podobieństwa (sam piszesz, że czytałeś wcześniej tę księgę).

Dla mnie jednak całkiem nowe, sensowne akapity, które się "przyśniły" są bardziej niesamowite... a jednak mam to często i jest to całkowicie naturalne.

Przekonujący cud, pozbawiony oczywistych wyjaśnień, to by było coś takiego: Budzisz się rano, słyszysz w głowie "dzieła zebrane Daniela Naborowskiego, wydanie z 1990 roku, tom 3, strona 115, trzecie zdanie od góry". Ty - nie będąc jak zakładam fanem poezji barokowej Wink - idziesz do biblioteki, wypożyczasz, patrzysz, i jest tam napisane np.: "tak, zachowanie twojego ojca miało na ciebie wpływ, ale nie możesz z tego robić wymówki".

To by było przekonujące, bo nie można tego wytłumaczyć inaczej, niż ingerencją istoty, która dobrze zna tego poetę i chce ci udzielić odpowiedzi na pytanie.

A u ciebie jest inaczej: bo książkę znasz, fragment jest słynny, namiar niedokładny, a odpowiedź nie do końca na temat.

No więc naciągane to jest jak dla mnie.

Dziś dostałem maila z jednej strony, którą kiedyś zasubskrybowałem. Jest tam artykuł o gościu, co zwalał winę za swoje niepowodzenia na relacje z ojcem.


Rozumiem, oczekujesz czegoś nie do podważenia. Fajnie jakbyś takie coś dostał. Ciekawe czy wtedy byś nie zaczął też tego wyjaśniać rozumowo, a po jakimś czasie i tak znalazł jakieś inne wytłumaczenie Big Grin

Gdybyś dostał coś takiego, to wtedy nie masz już wyboru - nie ma już miejsca na wiarę. Nie masz już nic na swoje usprawiedliwienie. I dlatego myślę, że Bóg nie daje takich rzeczy tym wątpiącym.
Odpowiedz
#80
Cytat:Ciekawe czy wtedy byś nie zaczął też tego wyjaśniać rozumowo

To źle? To czym się mam kierować jak nie rozumem?

Cytat:, a po jakimś czasie i tak znalazł jakieś inne wytłumaczenie

Po jakimś czasie może. Ale i tak by to wymagało potężnych zmian w moim światopoglądzie, bo obecny by tego nie umiał wytłumaczyć. Przekonałoby to mnie, że nie mam racji.

A ciebie jakie zjawisko by przekonało, że nie masz racji?

Cytat:Gdybyś dostał coś takiego, to wtedy nie masz już wyboru - nie ma już miejsca na wiarę. Nie masz już nic na swoje usprawiedliwienie. I dlatego myślę, że Bóg nie daje takich rzeczy tym wątpiącym.

No jakoś dawniej nie było z tym problemu. Niewierny Tomasz dostał. W ogóle cuda w Biblii były wszystkie przekonujące i weryfikowalne: wskrzeszenia, uwolnienia z więzień przez anioła, chleb spadający z nieba, rozstępowanie się morza na rozkaz.

Czemu więc dzisiaj Bóg ogranicza się do prostych sztuczek?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości